piątek: 03.02.2023 imieniny: Błażeja, Joanny, Telimeny   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
„Człowiek żywy jest miękki i uległy,
Umarły – surowy i nieugięty.
Zwierzęta, trawy i drzewa żyjąc
Plastyczne są i ustępliwe,
Gdy giną, wysychają, stają się sztywne i kruche.
Nieugięty rygor jest towarzyszem śmierci,
Zaś swoboda i spontaniczność przyjacielem życia,
Najtwardsze drzewo doskonałe jest do obróbki,
Mocne i potężne łatwo zostanie powalone,
Niepozorne i uległe przetrwa wszystkie inne”.
(Lao-Tsy, Droga, przeł. M.Fostowicz-Zachorski, Rękodzielnia „Arhat”, Wrocław 1992, s.82.)



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Kontr(a)wersje Kontr(a)wersje
Sacrum czy profanum?
Lasek św. Wita
]Lasek św. Wita, jak wiele innych. Ale w świadomości mieszkańców Żywca pozostaje miejscem symbolicznym. W tym lasku tryska źródło z wodą o ponoć leczniczych właściwościach. Miejsce to jest wymieniane w kronikach miasta kilkakrotnie. Był tam król Jan Kazimierz. Źródło to , jak przekazuje legenda, było w czasach pogańskich miejscem kultu bogini Żywii. Rzeczywistość przedstawiona na zdjęciach pochodzi jakby z innej powieści. Sterty śmieci, połamane ławki i omurowane źródełko z wodociągowym zaworem czerpalnym, końcówką do poboru normalnej "kranówy". Trzeba byłoby w końcu zdecydować się na ostateczne rozstzygnięcie.
Czy jest to miesce symboliczne dla mieszkańców Żywca, tworzące historię tej miejscowości, czy też jes to miejsce huligańskich wybryków i wysypisko śmieci zarówno z okolicznych jak i oddalonych posesji. Czyżby Straż Miejska nie zauważyła tego stanu? A może warto zaprosić tam radnych mijającej kadencji jak i mieszkańców okolicznych posesji do wspólnej wizytacji i refleksji. To byłoby ze wszech miar pożądane by uświadomić nasze miejsce w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego. A może tak naprawdę tego nie chcemy?
W "więcej" prezentujemy pełniejszy obraz dewastacji i zaśmiecenia Lasku św. Wita nad Jeziorem Żywieckim.
2006-10-06 Tomasz Gawor

Przyzwolenie wykroczeniom
Przykrym zjawiskiem jest notoryczne wywieszanie ogłoszeń, plakatów na okolicznych drzewach. Są rejony miasta, w których takie ogłoszenia pojawiają się rzadko, gdyż sami mieszkańcy systematycznie zrywają je. Natomiast w wielu miejscach praktyka wywieszania ogłoszeń jest systematycznie stosowana.

Najtragiczniejszym okresem dla drzew są zbliżające się terminy kolejnych wyborów. Wtedy kandydaci na wybrańców wraz ze swymi komitetami wyborczymi wieszają swe podobizny na każdym niemal przydrożnym drzewie. Przez pewien czas w ośrodkach władzy funkcjonował pomysł pogodzenia nieodpartej chęci wieszania ogłoszeń na drzewach z ich ochroną poprzez zainstalowanie na pniach specjalnych tablic. Na szczęście nic z tego pomysłu „nie wyszło”.

A my apelujemy do mieszkańców o nieposłuszeństwo obywatelskie wobec tak traktowanej samowoli, o zrywanie wszelkich ogłoszeń z drzew. Nawet tych z podobiznami znanych nam osób. Tym bardziej, że na ogłoszeniach są dość szczegółowe dane sprawców tych czynów. A może słabość wzroku funkcjonariuszy Straży Miejskiej czy inne uwarunkowania przeszkadzają w  stwierdzeniu prawdziwych danych sprawców tych wykroczeń. A my, mieszkańcy bierzmy sprawy we własne ręce. Tylko nasuwa się kontrowersyjne pytanie: po co Straż Miejska?
2006-04-28 Klub śrubka

Śmieciarz
Słowo śmieciarz może być używane w dwóch znaczeniach. W znaczeniu pozytywnym oznacza ono człowieka, który utrzymuje się ze zbierania śmieci na śmietnikach, sortowania ich i sprzedawania.
W znaczeniu negatywnym mówi się tak lekceważąco o człowieku niechlujnym, nieporządnym i śmiecącym.

Wybitny amerykański aktor starszego pokolenia Kirk Douglas napisał autobiografię zatytułowaną "Syn śmieciarza". Przedstawił w niej swoją drogę życiową od biednego dzieciaka z rodziny żydowskich emigrantów z Ukrainy do panteonu sławy amerykańskiej kinematografii. Z trudem przebijał się przez przeciwności losu, ale dzięki wielkiej ambicji i olbrzymiej pracowitości osiągnął niezwykłe sukcesy. Jego wybitne role w "Spartakusie" czy "Pasji życia" weszły do klasyki światowego kina. Droga do sławy "syna śmieciarza" jest klasycznym przykładem robienia kariery w stylu amerykańskim, a to zaskakujące samookreślenie nie ma w sobie nic pejoratywnego. Przeciwnie, jest wyrazistym zaznaczeniem punktu wyjścia na drodze do sławy.

Niestety, nieco odmienne refleksje nasuwają się podczas spacerów po Żywcu i jego najbliższych okolicach. Po każdej większej fali na brzegach Jeziora Żywieckiego walają się olbrzymie sterty śmieci. Do jeziora spływają plastikowe i szklane butelki, kawałki styropianu, szmaty, makulatura, zwłoki padłych zwierząt i wszystko to, co ludziom jest niepotrzebne. Wygląda na to, że ludzie mieszkający obok Soły i Koszarawy zrobili sobie z obu rzek wielkie wysypisko, na dodatek bezpłatne.

O ile można przyjąć, że woda zabiera część tych nieczystości bez woli człowieka, bo przecież jest to żywioł, o tyle wysypiska w lasach i na poboczach dróg wskazują niezbicie, iż uczyniono to świadomie. Systematyczne opróżnianie kontenera kosztuje, taniej więc będzie wywieźć śmieci do lasu i kłopot z głowy. Leżą więc w lasach stare akumulatory, przeterminowane chemikalia, zdewastowany sprzęt AGD i jeden Bóg wie, co jeszcze.

I tu przychodzi na myśl słowo śmieciarz w drugim - negatywnym znaczeniu. Wśród nas żyją śmieciarze, którzy z własnej wygody, skąpstwa, chytrości, a może głupoty narażają innych na przebywanie w brudnym i zatrutym środowisku, zagrażają naszemu zdrowiu, czasem nawet życiu. Tacy śmieciarze nie mają powodów do dumy, ale pewnie ich to niewiele obchodzi.
2006-07-13 Edward Lang

Szyldomania żywiecka?
Reklama wizualna – szyldy winny zachęcać nas do odwiedzania placówki handlowej czy zakładu gastronomicznego. Zaprezentowane w sposób przypadkowy i zupełnie wybiórczo na zdjęciach reklamy, wcale odruchów takich we mnie nie wywołują. Albo są to drażniące zestawem kolorystycznym i treścią szyldy, albo umie- szczane na elewacjach dużych budynków w ilości przekraczającej zdolności percepcji pieszego.

Oczywiście żadna z tych reklam nie będzie pozytywnie dostrzeżona przez kierowców samochodów przejeżdżających  ulicami miasta. W najbliższym czasie zaprezentujemy dalsze przykłady niekompetencji reklamowo promocyjnej w Żywcu. Nikt z normalnych przechodniów nie poświęci swojej uwagi na analizę treści reklam i na pewno nie zostanie zachęcony do zakupów czy skorzystania z oferty usługowo – gastronomicznej.

Zaproponujemy również konieczność zmiany filozofii myślenia o szyldach, reklamach czy sposobach promocji handlu, usług czy gastronomii. W żadnym przypadku nie wolno naśladować zmasowanej reklamie dużych supermarketów. Szansa dla żywca w regionalizmach i lokalności. Ale to w innych materiałach.
2006-05-24 Klub śrubka

  ostatnia aktualizacja: 09.11.2022 20:22:18 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"