czwartek: 19.10.2017 imieniny: Michaliny, Michała, Piotra   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Zamiast życzeń

Czas świąteczny jakby jest nieco innym czasem. Dlatego wtedy chętnie uciekamy od problemów szarego dnia. Unikamy zwykłej, rzeczowej rozmowy. Jeśli zaś odzywamy się to nie jest to postawa świadcząca o naszych prawdziwych intencjach. Prof. Janusz Czapliński w wywiadzie stwierdza to, co już wcześniej poruszałem w kolejnych komentarzach: „Każdy z dyskutantów mówi jedynie po to, żeby zaistnieć. A nigdy nie przyjdzie im do głowy, że być może ta rozmowa powinna służyć uzgodnieniu czegoś”. Jest to przykład, że najogólniej mówiąc, określamy swoją postawę strategią zero-jedynkową.
Coraz częściej w kontaktach z innymi nacjami, za granicą polskie dzieci są postrzegane jako bardzo zdolne, ale w żadnym przypadku nie potrafiące współdziałać w grupie. Takie zachowanie i to nie „naszych” dzieci zauważyłem w czasie poprzednich wakacji. Byli to młodzi Amerykanie pochodzenia polskiego przebywający na wakacjach u swoich dziadków. W wyniku działań naszych młodych nie zrutynizowanych instruktorów – pedagogów, postawy tych młodych ludzi w ciągu niespełna miesiąca się zmieniły, z czego najbardziej zadowolona była ich mama. Wydawało mi się jeszcze wtedy, że to co prezentowali ci młodzi ludzie jest od nas bardzo daleko. Nic bardziej mylnego. Zjawisko alienacji wśród mieszkańców, w tym również i młodych ludzi, coraz gwałtowniej przejawia na co dzień. Smutnym zjawiskiem jest fakt ucieczki dzieci od grupy rówieśniczej która uczyć powinna działania w grupie i to w kontekście współdziałania dla drugiego człowieka. Już w okresie gimnazjalnym następuje całkowita atomizacja młodego człowieka, kształtowanego na wzór,  swoich zapobiegliwych rodziców. Nauczyciele, którzy powinni być odpowiedzialni nie tylko za poziom edukacji w procesie notorycznego wkuwania obowiązującego programu nie tylko nie zwracają uwagi na nieodłączny element wzrastania ucznia jakim jest wychowanie do życia w grupie rówieśnicze, lecz swym postępowaniem napędzają postawy degradujące życie społeczne. Korepetycje, oceny za wszelką cenę, „wycena ucznia” na podstawie tabelek punktujących jego wiedzę i spolegliwość wobec nieudolnego nauczyciela to elementy wzmacniające destrukcję społeczną. Ci, których nie stać na „wspieranie edukacyjne” swych dzieci muszą zgadzać się na stawanie się ich  dzieci mieszkańcami (nie obywatelami) drugiej kategorii. Proces socjalizacji gwałtownie wygasa wśród młodzieży. Niewielu z tych młodych ludzi w szkole czy poza nią wykazuje się autentyczną aktywnością społeczną. Powszechne jest uczestnictwo w działaniach nadobowiązkowych w szkole w zamian za dodatkowe pozytywne oceny z przedmiotu za który odpowiedzialny jest „uszczęśliwiony” na siłę przez dyrekcję – nauczyciel.
Ksenofobia i brak tolerancji wobec swego najbliższego sąsiada na chwilę stygnie, gdy wszyscy zasiadają przed telewizorami oklaskując Adama Małysza, Justynę Kowalczyk czy Roberta Kubicę. Jednakże tylko wtedy, gdy wszyscy ci sportowcy są wyłącznie moim i tylko moim idolem, nie dopuszczając w myślach, że mogą być również idolami mojego znienawidzonego sąsiada.
Od pewnego czasu, jakby z dnia na dzień na marginesie naszego codziennego wyścigu pozostała dbałość o tworzenie wspólnot. W sytuacjach współczesnych wytworzenie takich zjawisk jest wręcz niemożliwe. Na co dzień ważny jest interes, pieniądze załatwianie jakichś spraw. Dlatego tak chętnie oglądamy w wirtualnym świecie ułudy tworzonym w programach telewizyjnych funkcjonowanie kolejnych wspólnot, które nam na co dzień nie zagrażają. Chętnie wielu z nas dobrze się czuje w towarzystwie swych dawnych kolegów szkolnych, którzy niczego od nas nie będą chcieli, a i można zaimponować im dorobkiem majątkowym z którego nigdy wcześniej nie słynęliśmy.
Postawy zachowawcze wśród Polaków są podtrzymywane zarówno przez tzw. elity finansowe jak i całe tabuny polityków. Sami często narzekamy na tak spreparowaną sytuacją społeczno – kulturową w kraju, równocześnie nie czyniąc nic w swym obywatelskim zaniechaniu, aby tę sytuację zmienić.
Daleko nam do społecznych zachowań obywatelskich społeczeństw Grecji, Wielkiej Brytanii czy Niemiec. Wydaje się, że miast dążyć do uspołecznienia wielu procesów kształtujących lokalną społeczność, pozostajemy poza tym wszystkim, co mogło by stworzyć warunki do aktywności obywatelskiej łamiącej wszelkie bariery ogólnej niemożności. Czyż grozi nam pozbawienie charakteru społeczeństwa obywatelskiego w którym człowiek – obywatel jest podmiotem wszelkich poczynań. Jak długo będziemy petentami, klientami czy bezwolnymi wyborcami, których wpędzono w obszar wyboru „mniejszego zła”? Bez społecznego, powszechnego ruszenia nie może być mowy o wybudowaniu na czas dróg i autostrad czy wielu obiektów użyteczności społecznej. Ciągle oczekujemy na zbawienne uczynki sprawujących władzę, na których równocześnie tak powszechnie psioczymy.
Ale w święta możemy wreszcie zamanifestować własny dostatek dojeżdżając na nabożeństwa „wypasioną furą” z obficie przygotowanym koszyczkiem ze święconką. Ubiór i manifestacyjne rodzinne uczestnictwo w rezurekcjach to potwierdzenia naszego indywidualnie wygranego „wyścigu szczurów”.


Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  110/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"