środa: 13.12.2017 imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Pędząc tak ciągle do przodu, pamiętajmy: Ziemia jest okrągła.

Andrzej Majewski




O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Porozmawiajmy o dialogu

Ostatnio indagowany o konieczność mojego aktywnego uczestnictwa w dialogu, zauważyłem że chociaż do określenia problemu używamy takich samych określeń, to jednak pojmowanie tychże określeń jest dalece zróżnicowane. Tak więc postanowiłem, jak to się dzieje w każdym przypadku merytorycznej dyskusji bądź pisemnych wynurzeń „na temat”, chwile poświęcić problemowi dookreślenia pojęcia, którym zostałem wywołany.
Internetowa Wikipedia zanotowała znaczenie pojęcia dialogi jako „komunikacji werbalnej – komunikacja z użyciem języka naturalnego czyli mowy jako środka komunikacji. Jest to podstawowy sposób komunikacji międzyludzkiej. W szczątkowej postaci komunikacja werbalna występuje także u zwierząt, np. u szympansów, które rozwinęły w niektórych przypadkach także zdolność posługiwania się metaforą. Aby komunikacja werbalna mogła mieć miejsce, musi istnieć mówiący i słuchający. Posługują się oni kodem (językiem), który musi być znany obu osobom.”
Nie będę tym razem rozważał problemu dialogu z punktu widzenia semantyki językowej a większą uwagę skieruję w stronę relacji społecznych osób uczestniczących w dialogu. Oczywistym dla mnie jest świadomość używania w dialogu języka, czyli odstawowego narzędzia komunikacji werbalnej człowieka.
„Pierwszym warunkiem dialogu jest zdolność do „wczuwania się” w punkt widzenia drugiego. Ale nie chodzi tylko o współczucie, lecz o coś jeszcze – o uznanie, że drugi ze swego punktu widzenia zawsze ma trochę racji. […] W pierwszym słowie dialogu kryje się wyznanie: „z pewnością ja nie całkiem mam rację”. Wyznaniami tymi obie strony wznoszą się jakoby ponad siebie, dążąc ku wspólnocie […] widzenia na sprawy i rzeczy. Podejmując dialog, jestem tym samym gotów osobistą prawdę drugiego uczynić częścią mojej prawdy o nim, a prawdę mówiąc  sobie uczynić częścią jego prawdy”. (H.G.Gadamer)
Stąd też tak dużo uwagi poświęcam uświadamianiu o fakcie olbrzymiej roli dialogu w kształtowaniu świadomości człowieka. Jedynie w dialogu możemy z jednej strony zaprezentować własne stanowisko, własny zasób wiedzy, wyniki procesu intelektualnych przemyśleń. Możemy również przejąć zaprezentowane przez interlokutorów postawy i wnioski. Jednakże musimy pamiętać, że dialog jest jedynym bezinwazyjnym sposobem wpływania na postawy swych interlokutorów.
„Spotkanie człowieka z człowiekiem niesie ze sobą taką siłę perswazji, że zdolne jest zmienić radykalnie stosunek człowieka do otaczającego świata, ukształtować na nowo sposób bycia człowieka w tym świecie, zakwestionować uznawaną dotychczas hierarchię wartości. Spotkanie wprowadza człowieka w głąb wielkich tajemnic istnienia, gdzie rodzą się pytania o sens i bezsens wszystkiego, co jest”. (J.Tischner 1980, s. 142).
Skoro więc potrafimy już dookreślać sens słowa „dialog” jak i zakres i możliwości jego funkcjonowania dlaczego tak często nie potrafimy do końca zrealizować tych szczytnych założeń?  Zacytuję w tym miejscu spostrzeżenia innego filozofa.
„Jedną z przyczyn, dla których tak mało jest ludzi rozumnych i miłych w rozmowie to to, że prawie nie ma człowieka, który by nie myślał raczej o tym, co chce sam rzec, niż starał się odpowiedzieć ściśle na to, co ktoś mówi. Najsprytniejsi i najuprzejmiejsi poprzestają na przybraniu uważnej miny, gdy w oczach ich i duchu czyta się obojętność na to, co ktoś mówi, i pośpiech w nawracaniu do tego, co sami chcą powiedzieć. Zapominają, że lichy to środek podobania się drugim albo przekonania ich jak starać się tak bardzo podobać samemu sobie i że dobrze słuchać i dobrze odpowiadać jest jedną z największych zalet w rozmowie”. (La Rochefocauld 1977, s. 49 – 50)
Aby naprawdę nie być posądzonym o przemądrzalstwo zacytuję kolejnego humanisty, który próbuję dookreślić sens prowadzenia dialogu.
„niewątpliwie zdecydowaną większość tego, co potocznie nazywa się rozmową, można by trafniej określić jako gadaninę.[…] Tak naprawdę to ludzie mówią do siebie, ale każdy, będąc zwrócony do drugiego, mówi w rzeczywistości do fikcyjnej instancji, której istnienie wyczerpuje się w tym, aby go słuchać”(M.Buber 1980, s 16)
I na koniec zacytuję innego znanego intelektualisty i naukowca, który w sposób jakby bezwzględny formułuje sens współcześnie prowadzonych rozmów. Dlatego w tym momencie postanawiam na chwilę choćby, zamilczeć. Albert Einstein sprecyzował omawiane zjawisko:
„Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza”
Trzeba mieć wiele pokory wobec własnej niewiedzy, aby formułować takie przemyślenia. Ale na to stać jedynie Alberta Einsteina.


Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  107/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"