czwartek: 19.10.2017 imieniny: Michaliny, Michała, Piotra   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Szanuj bliźniego?

Dlaczego dzisiaj irytuje nas postępowanie młodych ludzi, przystosowanych jak mniemam, do współczesności? Co sprawiło, że jeszcze niedawno postawy nie do przyjęcia przez społeczeństwo teraz stanowią o normatywach relacji społecznych i wzorach zachowań?
Czy nasz ogląd postępowania człowieka zaprzęgniętego w złoty rydwan „wyścigu szczurów” nie jest przypadkiem również zniekształcony koniecznością współbrzmienia w orkiestrze klakierów sprawowanego systemu? Co się stało z postawami przeciętnego człowieka? Dlaczego wzorce wychowawcze oparte o wartości tak skrzętnie współcześni pedagodzy zsuwają „pod dywan” wszechogarniającej konieczności sukcesu ‘za wszelką cenę?. Sukcesu za cenę bycia mistrzem – wychowawcą, a nie idolem w procesie edukacji i wychowania młodzieży.
Nastąpił wzrost fałszywych przeświadczeń, mniemań przejmowanych biernie, bez sprawdzenia z pokolenia na pokolenie. Niedostatek prawdy w życiu prywatnym i publicznym prowadzi w rezultacie do błędnych działań. Te fałszywe przeświadczenia nazwał kiedyś Franciszek Bacon mianem „idole”, zaś ojciec Innocenty Maria Bocheński określa je jako zabobony. Sprzyja im pośpiech dzisiejszego świata, fałszywa hierarchia wartości, bierność i nieznane poprzednim okresom wpływy kultury masowej. W rezultacie zamiast prawdy i dążenia do niej, dochodzi do głosu gadatliwość i żądza sensacji. Nie przykłada się znaczenia do wypowiedzianych słów czy odpowiedzialności za własne czyny. Deklaruje się często inne wartości aniżeli te, które się urzeczywistnia.
Człowiek przełomu XX i XXI wieku ucieka przed samym sobą. Szuka tego, co przychodzi z zewnątrz. Unika głębszego namysłu nad własnym życiem i stara się upodobnić do tych, którzy go otaczają. Nie jest prawdą, że racja leży po stronie większości. Friedrich Schiller, niemiecki poeta i dramaturg, już wcześniej cytowany w poprzednich moich publikacjach, odpowiedział sobie i nam na ten nurtujący problem: „Cóż to jest większość? Większość to głupota. Rozum zawsze był w mniejszości.” Liczba osób wyznających jakąś prawdę nie może być argumentem przemawiającym na rzecz jej słuszności. Ulegamy też przeświadczeniu, że właściwe są nam instynkty społeczne i w miarę upływu czasu (wieków) ludzkość doskonali się moralnie. Nic bardziej błędnego. Otaczają nas, wręcz potęgując swe oddziaływanie nieprzyjemne uczucia pożądania, namiętności, agresji równe tym z poprzednich epok.
Człowiek naszych czasów odwołuje się chętnie do wartości dobra i zła. Ale tak naprawdę to nie chodzi o te wartości a raczej o poczucie sprawiedliwości, co nie przeszkadza w fałszywym osądzie człowieka współczesnego. Obecnie ludzi ceni się według stopnia ich poziomu materialnego, według miejsca, które zajmują w hierarchii społecznej, rzadziej do poziomu wykształcenia. W tym ostatnim wyróżniku chciałbym je dookreślić poprzez dążność współczesnego człowieka do uzyskania dokumentu potwierdzającego ukończenie uczelni wyższej a niestwierdzającego poziomu wiedzy wyedukowanego. Nie mniejszą szkodę czyni ujmowanie człowieka w kategoriach wieku deprecjonując znaczenie ludzi sędziwych.
Obok zmaterializowania, charakterystycznego dla naszych czasów, wpaja się człowiekowi dążenie do tego, co nieosiągalne. Największym złudzeniem człowieka naszych czasów jest wiara w demokrację jako ustrój, który ma prawdopodobnie rozstrzygać prawidłowo wszelakie problemy dnia codziennego. Znawcy filozofii przypominają sobie zapewne, że to już Sokrates wykazał niesprawiedliwość ustroju demokratycznego, który w sposób jednakowy traktuje ludzi, którzy nie są sobie równi. Różny stopień rozwoju intelektualnego i uczuciowego decyduje o niesprawiedliwości powszechnie, współcześnie wyznawanej idei równości.
„Jak wynika z badań kanadyjskiego zespołu naukowców przeprowadzonych w latach siedemdziesiątych przez Kazimierza Dąbrowskiego władze polityczną chętnie sprawują ludzie charakteryzujące się wysokim nieraz poziomem rozwoju intelektualnego, ale jednocześnie niedorozwojem sfery emocjonalno – wolitywnej. Żądni władzy, zdolni do odrzucania skrupułów w dążeniu do celu – spychają na margines elitę intelektualną. Intelektualiści są odsuwani od wpływu na życie publiczne i nie znajdują dla siebie należytych warunków. A przecież oni głównie – zdaniem Kazimierza Dąbrowskiego – tworzą wartości kulturowe, które cementują naród i decydują o jego tradycjach. Ten paradoks dochodzi wyraźnie do głosu w naszych czasach” .
Pomimo wielu złudnych nadziei na sukces, ciągle naglące zadanie wyjaśniania świata nie jest możliwe bez wiedzy i talentu, również artystycznego. Człowiek współczesny żyje w atmosferze kultu rozumu równocześnie lekceważąc samą naukę i uczonych. Brak odwagi cywilnej sprawia, że szerzy się konformizm i oportunizm. Chętnie obwinia się bliskich czy też system, w którym żyjemy, zapominając o obowiązku odpowiedzialności za swoje czyny wobec drugiego człowieka. Przede wszystkim wobec tego najmłodszego ucznia czy wychowanka pełnionych przede wszystkim przez wychowawcę. Czy nie jest to czas na refleksję nad własnym postępowaniem wobec drugiego człowieka?


Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  106/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"