środa: 18.10.2017 imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Gadał dzia do obrazu....

Podstawowym elementem procesu porozumiewania się jest dialog. Dialog towarzyszy aktywności twórczej i kulturze. Współcześnie, w życiu społecznym, oprócz przedwyborczych prób „przemawiania do ludu wszystkowiedzących politykierów”, nie spotykamy na co dzień zachowań dialogujących.
    Coraz ciężej we współczesnych kontaktach międzyludzkich o prawdziwą rozmowę i wymianę myśli. Bo powszednia rozmowa z przełożonym najczęściej polega na pokornym wysłuchaniu przez podwładnego „złotych myśli pryncypała”. Oczekiwaną od szefa postawą jest całkowita akceptacja przedstawionych przez niego myśli i poglądów. Na próby przedstawienia swego stanowiska najczęściej nie ma czasu. No chyba, że zwierzchnik potrzebuje bardzo pilnie nowego pomysłu w „przedstawionym problemie”, który uratowałby jego pozycję. Wtedy zaś prawa autorskie naszego pomysłu musiałby automatycznie zostać przekazane szefowi. W innych przypadkach, tę rozmowę najczęściej przerywa pilny telefon lub konieczność skontaktowania się szefa z klientem.
    Zdarzały się w moim życiu przypadki, że przełożeni starali się wysłuchać mnie do końca. Czynili to jednak nie z potrzeby załatwienia przedstawianego problemu, a z konieczności wyciszenia narastającego we mnie buntu. Zdarzają się też okresy w życiu naszej lokalnej społeczności, że przedstawiciele „władzy” sami próbują rozpoczynać dialog. Rozmowę, która oprócz „bicia przedwyborczej piany” niczego nie wnosi do rozwiązywania problemów codzienności. Wiedząc o tym w trakcie tej rozmowy stawałem się coraz bardziej bezsilny. Czasem ripostowałem, przerywając ten potok słów bez pokrycia. Nie mogłem niczego innego uczynić, chociaż ciśnienie krwi rosło, a pięści same zaciskały się, przygotowując się do ręcznej riposty. Ale zasady współżycia społecznego nakazywały mi przyjmować taką beznadziejną i nijaką postawę.
    Najczęściej jednak, przedstawiając problemy z kręgu kultury samorządowej zauważałem jeszcze inne, jakże ważne zjawisko, które było jakby praprzyczyną przedstawionych postaw decydentów. Z ich punktu widzenia wypowiadane przeze mnie kwestie nie były w ogóle zrozumiałe. Mówiąc językiem wynikającym z posiadanej wiedzy i wykształcenia nie byłem zrozumiałym wśród rozmówców. Chciałem przedstawić rozwiązania tychże w sposób opisywany w wielu podręcznikach, tak by nasze działania służyły lokalnej społeczności, a nie jedynie prominentnym decydentom. I co najważniejsze przy o wiele mniejszych kosztach ich realizacji. W każdym zawodzie są zakresy wiedzy pozwalające w sposób merytoryczny realizować działania. Najczęściej jednak dominuje wiedza potoczna decydentów i ich polityczne interesy. Problemy rozwoju sfery „kultury samorządowej” pozostają dalej poza polem widzenia zarówno samego społeczeństwa jak i ich wybranych reprezentantów. Dobrze przecież żyć w niewiedzy bez wygenerowanych z profesjonalnego podejścia do problemu, dodatkowych problemów i wydatków. W podejmowanych rozmowach wszelkie próby przybliżania istniejących, ale nie uświadomionych problemów spełzały na niczym. Doszedłem w pewnym momencie do wniosku, że tak naprawdę moja aktywność w tym zakresie jest zbędna. Tylko do dziś nurtuje mnie pytanie. Jak to jest, że w rozmowie z młodymi, wykształconymi, nie koniecznie w zakresie „kultury samorządowej” - ludźmi, znajduję wspólny język. Mogę godzinami rozmawiać o problemach, próbując je, przynajmniej w teorii, rozwiązywać. To jest dla mnie ogromnie mobilizujące. To ci młodzi mieszkańcy miasta będą w stanie podjąć próby zmian. Szkoda, że mnie przyjdzie się w najlepszym przypadku, przyglądać się z boku.
    Spróbujmy jednak zastanowić się dlaczego więc w tzw. rozmowach ze zwierzchnikami nie udaje się mi choćby jednego problemu przedyskutować?  Spróbuję sobie samemu odpowiedzieć jakie to przyczyny kształtują omawiane postawy:
  • przyzwyczajenia z poprzednich okresów do sprawowania władzy mniej lub bardziej absolutnej,
  • duża część sprawujących władzę jest z zawodu nauczycielami i ich dominowanie nad uczniami skłania również do stosowania takich postaw w procesie sprawowania władzy, w kontaktach z dorosłymi wyborcami,
  • niechęć do słuchania podwładnych, a tym bardziej przyznawania im racji lub też choćby bezinteresownie skupianiu się na podrzędnych, zdaniem szefa, problemach.
Ważnymi elementami kontaktów międzyludzkich jest dialog, o którym ks. prof. Józef Tischner tak mówi:
„Pierwszym warunkiem dialogu jest zdolność do „wczuwania się” z punktu widzenia drugiego. A nie chodzi tylko o współczucie, lecz o coś jeszcze – o uznanie, że drugi ze swego punktu widzenia zawsze mają trochę racji. [...]. W pierwszym słowie dialogu kryje się wyzwanie: „z pewnością masz trochę racji”. Z tym idzie w parze drugie, nie mniej ważne: „z pewnością ja nie całkiem mam rację”. Wyznaniami tymi obie strony wznoszą się jakby ponad siebie, dążąc ku wspólnocie [...] widzenia na sprawy i rzeczy. Podejmując dialog, jestem tym samym gotów osobistą prawdę drugiego uczynić częścią mojej prawdy o nim, a prawdę o sobie uczynić częścią jego prawdy1).”
Czy jednak potrafimy w taki sposób postrzegać problem dialogu? Wątpię, ale i mam nadzieję. Szczególnie w stosunku do najmłodszych.


1. Tischner J.: Etyka solidarności oraz Homo Sowieticus. Kraków 1992, s.20.



Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  99/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"