środa: 18.10.2017 imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Zza starych dekoracji.

Ciągle wydaje się mi, że pomimo zmiany systemu, kilkakrotnej zmianie miejsca pracy odnajduję się ciągle w podobnej scenografii z zaprzeszłych czasów. I tym bardziej jest to dla mnie wręcz tragiczne, że jakby ci sami obciążeni mentalnie aktorzy uczestniczą w moim spektaklu życia.
Oczywiście nie mam na myśli swoich najbliższych, gdyż tych znam i wspólnie pchamy swój wózek doli i niedoli. Bardziej zadziwiony jestem obecnością aktorów drugiego planu i suflerów, którzy w przełomowych sytuacjach decydują o moim „być alba nie być”. Rytuał codziennego bytowania rozgrywany jest na oczach miejscowej publiczności z udziałem kreatorów życia społecznego. Ale nie mam na myśli osoby posiadające zawód animatora społecznego czy kulturalnego, a raczej osoby poruszające marionetki życia publicznego niczym lalki teatru pociągane za odpowiednie i jednoznacznie wyznaczone sznurki. W postępowaniu tychże decydentów wykorzystywana jest mimowolnie, znana nam z opisów historycznych, maska teatralna. Dla publiczności przedstawiana jest scena pełna lukru i ekspresji. Aktorzy występują ukryci za maskami i obuci są w buty na wysokich koturnach. Jakby wprost z teatru antycznego. W rzeczywistości jednak sceny te są reżyserowane przez suflerów kreujących nowe życie według wzorów z minionej epoki, ale przydatne, wręcz konieczne dla spójności interesów wszystkich bez wyjątku uczestników miejscowej gry scenicznej. Jak odmówić słuszności postępowania uczestnikom tej zabawy realizowanej z pieniędzy podatnika? Przecież bronią swych interesów, bronią rozwiązań, które tworzyli, którymi posługują się od lat, na co dzień ku chwale i pożytkowi własnemu i swoich współplemieńców. Stąd też jakakolwiek próba odmiany losu osób niekoniecznie aprobujących swojskość i zarazem spolegliwość wobec trzymających niemal wszystkie sznurki gry scenicznej może spotkać się z jednoznacznym odporem. Czy wystarczy dobra wola, przekonanie o własnej racji? Nie jest to wykonalne w przypadku naszego lokalnego teatrzyku. Bo trzeba jeszcze poznać kod, którym posługują się uczestnicy spektaklu. Poznanie systemu znaków wybrańców losu” jest wręcz niemożliwe, gdyż wymaga „wtopienia się” w system obowiązujących układów. I tak do końca życie pozostać można jedynie podczepionym a nie uczestnikiem. Ale zawsze to dla niektórych lepsze od zdecydowanego odrzucenia i postawienia go w roli „obcego”. Zastanawiam się, czy warto starać się cokolwiek zmieniać w światku „naznaczonych i wybranych”? Czy warto próbować przekonywać ich do zmiany swej mentalności? Bronią się z aktywnością godną lepszej sprawy. Ale sprawa jest ważna i licząca się w funkcjonujących układach. Wypływająca z tradycyjnego systemu wartości, ale prezentowana równocześnie w zewnętrznej warstwie pozorów jak i może ta najważniejsza w zakresie realnych, materialnych pożytków. Bo jakże mogłaby funkcjonować taka struktura, która nie wiązałaby zarówno to, co daje im siłę układów finansowych jak i święty spokój z próbami przypadkowej i niepożądanej weryfikacji postaw moralnych samych uczestników. Najlepiej wdrapać się na kolejny szczebel drabiny awansu lokalnego i z dość określonej układami wysokości próbować wykonywać pozorne gesty służące obezwładnieniu oponentów. Bo przecież ci z „dolnych półek” społecznego regału nie posiadają dość wiedzy czy też dość siły, aby pozoracje takowe w pełni dostrzegać. Pozostałym niepokornym jest dana jedynie możliwość cichego komentowania poczynań wszechwiedzących dysponentów. Zbyt głośne wyrażanie swoich opinii o niezbyt fortunnych rozwiązaniach społecznych może spowodować gniew pryncypała i uruchomienie procesu degradacji odważniejszego człowieka. A szkoła przygotowująca funkcjonujące struktury to dobre stare i wypróbowane wzorce wzmocnione miejscowymi deklaracjami bezwzględnej uległości. Chciałoby się na koniec zapytać, jakich narzędzi społecznych trzeba użyć, by zmienić ten układ. Pytanie, na które coraz więcej mieszkańców znajduje odpowiedź? Czy aby najtrafniejszą?


Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  64/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"