czwartek: 19.10.2017 imieniny: Michaliny, Michała, Piotra   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Świętowanie i ...
i donosiciele ...

To już kolejny Tydzień Kultury Beskidzkiej w Żywcu dobiegał końca. Młodzi wolontariusze swą pracą po raz kolejny przeżyli niezapomnianą przygodę i przywiązanie do miasta. Byli „pilotami” – opiekunami zespołów regionalnych, byli konferansjerami, byli organizatorami. Pracowali w wolnym dla siebie czasie. Dla uczniów były to wakacje, dla pracujących ich własny urlop.

To już trzecia bądź czwarta edycja TKB w Żywcu. Zorganizowana na Rynku, na centralnym placu miasta. I ta lokalizacja spotykała się z krytyką mieszkańców. Konsumenci piwa serwowanego bez ograniczeń w czas tego święta gór, nie mogąc odnaleźć w pobliżu Rynku ubikacji, swe potrzeby fizjologiczne, potęgowane spożywanym złocistym napojem, realizowali w bramach kamienic przy Rynku. Niezapomniana, bardzo oszczędna w formie dekoracja, której głównym elementem były wieńce uplecione z bibułkowych kwiatów, w godzinach wieczornych, w pierwszych dniach imprezy tonęła w mroku. Przyjechała ekipa telewizyjna z dużymi reflektorami. Oświetliła estradę. Oświetlenie przypadło do gustu władzom miasta. Zadawali sobie pytanie. Jak wejść w posiadanie tychże reflektorów? Jakich użyć argumentów wobec ekipy telewizyjnej, aby móc użytkować je do końca imprezy? Argumenty się znalazły. To alkohol będący i wtedy walutą, zapewnił sukces tej operacji. Spijana do utraty świadomości ekipa telewizyjna w godzinach wieczornych i nocnych w kolejne poranki nie miała już siły, aby reflektory te mogła załadować na samochody i wywieźć je do Katowic. Reżyser Andrzej B. Był zwolennikiem takich rozwiązań. Był również mocnym politycznie facetem, gdyż całotygodniowe degustowanie wódki w Żywcu nie spowodowało konsekwencji dyscyplinarnych. Takie to były czasy, powiedzą współcześni seniorzy. Jednakże czasy te przynosiły również inne zachowania współplemieńców.
Zakończenie tej edycji Tygodnia Kultury Beskidzkiej w Żywcu zaplanowano w sali ratuszowej w niedzielę wiecorem, tuż po zakończeniu finałowego koncertu. Przybyli wszyscy młodzi organizatorzy z Klubu „śrubka”. Przy suto zastawionych stołach zasiedli przedstawiciele władzy, inni funkcyjni organizatorzy imprezy i przedstawicielka patronującego imprezie „Dziennika Zachodniego” – redaktor Wada T. Po wystąpieniu Naczelnika Miasta, Józefa G. właśnie pani redaktor Wanda T. Przystąpiła do wręczania okolicznościowych dyplomów. Młodych organizatorów z Klubu „śrubka” uhonorowano jednym dyplomem dla „Młodzieży Klubu Robotniczego Fabryki Śrub” (taka też Klub „śrubka” nosił oficjalną nazwę). Dyplom odebrała wolontariuszka Klubu, późniejsza dziennikarka tegoż „Dziennika” – Teresa S. Siedząc przy tym stole obok odpowiedzialnego za porządek w czasie imprezy zastępca komendanta milicji – Czesław P. On też półgłosem zapytał mnie: - panie Włodku, niech mi pan powie, kto jest kierownikiem tegoż Klubu? Młodzież z Klubu roześmiała się. Ja natomiast przyznałem się bez zbędnego indagowania do tego, że to właśnie ja jestem tymże kierownikiem. I wtedy usłyszeliśmy z ust oficera milicji szokującą informację – Czy orientuje się pan, że pański zastępca Bogdan B. pisze na pana donosy na adres milicji? O pisemnych donosach wprawdzie nie wiedziałem, ale przypuszczałem, że aktywność obywatelska mojego zastępcy, członka Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej polegała na przekazywaniu informacji o tym, co dzieje się w Klubie.
Aktywność tej formacji wobec Klubu przejawiała się np. w dokonywaniu włamań i kradzieży sprzętu muzycznego zespołów młodzieżowych a później odnajdywaniu tegoż sprzętu w dziwnych, nieprawdopodobnych miejscach i przekazywaniu go z powrotem do Klubu. Za każdym razem musieliśmy odbierać go osobiście w komendzie milicji. W oficjalny dochodzeniach nigdy nie odnajdywano sprawców kradzieży. Funkcjonariusze ORMO odnajdujący skradzione wyposażenie za każdorazowo byli  nagradzani finansowo i odznaczani różnorakimi odznaczeniami. Było ich wielu. Najczęściej byli to pracownicy Fabryki Śrub. Żyją do dzisiaj, ale jakby nie chcą wspominać "tamtych dni”. A było ich bardzo dużo. Chociaż spotykam i takich, którzy dość głośno krytykują zaprzeszły system, chwaląc roki demokracji. No cóż. Każdy ma prawo się zmieniać. O niektórych postaciach z tego kręgu społecznych aktywności, w dalszych wspomnieniach.


Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  82/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"