środa: 13.12.2017 imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Pędząc tak ciągle do przodu, pamiętajmy: Ziemia jest okrągła.

Andrzej Majewski




O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Czy już czas już na wspomnienia ?

Przez wiele lat wzbraniałem się przed publikowaniem własnych wspomnień z minionego okresu. Jak we śnie przed oczyma przesuwają się sceny i wydarzenia minionych lat. Wspólnym mianownikiem jest nadzieja. Mocna chęć służenia drugiemu człowiekowi. Ale przyglądając się bliżej temu procesowi, to możemy zauważyć że wszechobecną i towarzyszącą permanentnie moim potyczkom z kulturą jest miejscowa, wszechogarniająca głupota. Jest i zawiść i chęć poniżenia drugiego człowieka. Ale przede wszystkim jednak to głupota ludzka jest sprawcą wielu opisanych później wydarzeń.
Moja osobista przygoda z Klubem „śrubka” rozpoczęła się w roku 1954 czyli w czasie, gdy osiągnąłem wiek szkolny. To w tym właśnie roku moi rodzice podjęli się prowadzenia maleńkiej biblioteki funkcjonującej w Klubie. Owa biblioteka również w bieżącym roku obchodzi swe 60 urodziny. Bez fanfar i akademii. Najważniejsze, że służy lokalnej społeczności. Ale wracając do wspomnień, to od tego czasu moje przebywanie w murach Klubu było częstsze. Wcześniej pamiętam moją obecność na spektaklu „Igraszki z diabłem” w wykonaniu miejscowego zespołu teatralnego w skład którego wchodził mój ojciec. I jak wspominali ówcześni aktorzy, miejscowa głupota również, a może przede wszystkim wtedy, odnosiła swoje sukcesy. Zespół teatralny klubu musiał zawiesić swą działalność z powodów „politycznych”, gdyż ówczesna władza dopatrzyła się w spektaklu „Igraszki z diabłem” akcentów klerykalnych, wtedy skutecznie unicestwianych idei. Inteligentni czytelnicy ze śmiechem mogą stwierdzić jedynie głupotę i analfabetyzm kulturalny w kręgach sprawujących władzę. Ale w dalszych fragmentach moich wspominków przekonam, że głupota towarzyszyć nam będzie do dzisiaj. Taki to lokalna (a może nie tylko lokalna ?) przypadłość sprawujących rząd dusz nad swymi pobratymcami.
Pamiętam jak dzisiaj pierwszy, czarno-biały telewizor w Klubie i nasze (z kolegą) wpatrywanie się w maleńki ekran. Oglądaliśmy jedynie obrazki, gdyż tekst był czeski, bo jedyną stacją telewizyjną odbieraną u nas była Morawska Ostrawa. Olbrzymia, tzw. „pełanofalowa” antena na dachu budynku świadczyła o dokonaniu milowego kroku cywilizacyjnego w Klubie. Jedynym dostępnym miejscem dla dzieci, w określonym czasie była podłoga. Tam też bez słowa zasiadaliśmy zaczarowani migającymi obrazkami telewizyjnymi. Dorośli zajmowali miejsca w fotelach.
W późniejszym czasie pamiętam, że warunki przebywania w Klubie stały się bardziej siermiężne. To był wpływ zmieniających się często kierowników tej placówki, często ulegających ludowym potrzebom spędzania wolnego czasu w sposób daleki od poziomu przypisanego w programach. Ale cóż można było uczynić wobec olbrzymiej presji społecznej załogi Fabryki Śrub gustującej w alkoholowych zabawach ludowych. Pocieszającym faktem było jednak zjawisko zaczytywania się wąskiej grupy młodych czytelników biblioteki w posiadanych zasobach książkowych.
Jednak silniejsze związki z Klubem nastąpiły w momencie podjęcia pracy w Fabryce Śrub w Żywcu. To był czas powoływania Amatorskiego Klubu Filmowego „Nakrętka” z inicjatorami i pomysłodawcami – Janem M. i Tadeuszem U. Wśród pasjonatów „kręcenia filmów znalazło się wielu młodych pracowników Fabryki Śrub o których wspominamy na tej stronie.
Dzięki  poparciu ówczesnego głównego księgowego Fabryki AKF „Nakrętka” dość szybko wzbogacił się o dwie nowe kamery filmowe 2x 8 mm- Qwarz i Newa. Obie produkcji radzieckiej. Ale w prywatnym wyposażeniu klubu filmowego znalazł się projektor filmowy marki „Kodak”. Jakim sposobem młodzi filmowcy weszli w jego posiadanie – następnym odcinku wspomnień.


Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  77/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"