środa: 18.10.2017 imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Jacy jesteśmy?

     Z tym pytaniem spotykamy się w trakcie rozważań na temat uczestnictwa mieszkańców Żywca w kulturze. W czasie Tygodnia Kultury Beskidzkiej spotkałem się z oficjalną opinią wychwalającą niezwykłą świadomość regionalną mieszkańców Żywca, wyrażającą się masowym uczestnictwem w koncertach zespołów folklorystycznych. Zadałem sobie pytania: czy jest to wynik prowadzonej świadomie edukacji regionalnej, czy jest to przypadek? Najlepszą odpowiedzią byłoby przeprowadzenie badań socjologicznych dotyczących świadomości kulturowej mieszkańców miasta czy regionu. Próby opisywania faktycznego stanu przy pomocy stereotypów i wiedzy potocznej i tak w rezultacie niosą półprawdy i przekłamania. Czy w świecie tak określanej wiedzy musimy się poruszać?
     Tradycje należy chronić, by nie zanikały, bo są one jednym z najistotniejszych budulców i spoiw społeczeństwa. Między tradycjonalizmem a innowacyjnością powinna zachodzić pewna równowaga, albo inaczej mówiąc – podział sfer oddziaływania. Na ogół dość dobrze przyjmuje się zmiany technologii, jeśli w dziedzinie obyczaju i sposobu życia możemy zachować przyzwyczajenia i nie rujnować wartości, wpajanych w nas w dzieciństwie. Zmiany cywilizacyjne są nieuchronne i nic ich nie powstrzyma. Tradycja może ochronić nas jak tarcza przed zbyt gwałtownymi atakami nowości. Ale tradycja powinna być amortyzatorem, a nie murem zbudowanym z lęków i przesądów. (1)
     Data lokacji miasta przypada na okres między lokacją Oświęcimia, (przed 1272) którego przywilej był wzorem dla Żywca, a rokiem 1327, kiedy po raz pierwszy określono Żywiec jako „oppidum”. (2)
     Ingerencje właścicieli decydowały o częstych zmianach granic. W 1554 roku mieszczanie uzyskali „Łączki” przy zachodnim zakończeniu ról miejskich, pod Kabatem. Wobec ostatecznego wyrąbania lasu na Kabacie, Żywiec uzyskał w 1562 roku las Kiełbasów wraz z zalesioną górą Łyską, z Oklem. Las na Oklu został wyrąbany za życia Andrzeja Komonieckiego z zamianą terenu na pastwiska. Już w 1673 roku są notowane „Koleby oklowskie pod Łyską”. W 1626 roku Konstancja odebrała miastu Łyskę, którą później widzimy w granicach Żywca. Istotne zmiany w układach przestrzennych Sporysza i Starego Żywca wprowadziły rozrastające się folwarki. W ciągu ostatniej tercji XVI wieku i I ćwierci XVII wieku folwark zamkowy Obszar zaanektował dolinę Koszarawy i prawobrzeżną część Sporysza. W 1628 roku między Obszarem a polami miejskimi powstał folwark kościelny z gruntem misjonarzy między Wyszymieściem a młynówką, proboszcza – między młynówką a Koczurowem (3) i zabudową dworsko folwarczną w rejonie dzisiejszej Elektrociepłowni. (4)
     Niemal cały teren Starego Żywca zajął folwark utworzony przez Mikołaja Komorowskiego (1608 – 1624) z aneksją sławnego łanu sołtyskiego na którym uprzedni Krzysztof Komorowski (1585 – 1608) 0sadził wieś. (5)
     Układ przestrzenny Żywca (Starego) w średniowieczu nie jest możliwy do zrekonstruowania. Ewentualne pozostałości zostały zniszczone przez Komorowskich na przełomie XV/XVII wieku i ostatecznie zalane przez jezioro w 1965 roku. (6)
     Charakterystyczny dla czasów nowożytnych rozwój przemysłu łączył się głównie z młynówką Koszarawy i Soły, która brała swój początek w Sporyszu a kończyła w Starym Żywcu. Przekopana w średniowieczu zapewne nie bez związku z systemem obronnym zamku,  zasilała sąsiadujący z zamkiem browar, łaźnię zamkową i miejską, młyn „wyżni” pod zamkiem i „niżni” u zbiegu dwóch młynówek przy zbiegu dwóch młynówek przy trakcie krakowskim. W 1605 istniała już cegielnia miejska we wschodniej części Kabatu, a więc w rejonie dzisiejszej. Obok znajdował się staw miejski, związany ze starorzeczem Koszarawy łączyły się natomiast stawy sporyskie, wzmiankowane od 1541 roku. (7)

     Do II wojny światowej granice miasta Żywca obejmowały jedynie ścisłe centrum. W czasie okupacji niemieckiej poszerzono obszar miasta o gminy Zabłocie i Sporysz. Kolejne poszerzenia obszaru miasta nastąpiło w latach 70 – tych uchwałą Miejskiej Rady Narodowej w Żywcu, przyłączając wieś Moszczanica, a w roku 1992 – uchwałą Rady Miasta w Żywcu, przyłączając wieś Oczków. W roku 2002 – kolejną uchwałą Rady Miasta w Żywcu poszerzono obszar miasta o osiedle Podlesie.
     Tradycyjne centrum Żywca oprócz zabudowań murowanych rynku, ul. Kościuszki, Komorowskich czy Krakowskiej (Sienkiewicza) – Rudza i jej okolice, to budynki niczym nie odróżniające się od zabudowań wiejskich. Uprawa ziemi i hodowla zwierząt były również codziennymi zajęciami mieszkańców miasta. W czasie działań wojennych w 1944 r. duża liczba zabudowań drewnianych spłonęła. W to miejsce po II wojnie światowej wybudowano murowane budynki. Głównie zarówno przed II wojną jak i po jej zakończeniu większość stanowiły 1 piętrowe kamienice. Współczesne próby nadbudowy w sposób niekontrolowany degradują charakter małego miasteczka.
     Integracja okolicznych miejscowości następowała jednak systematycznie w okresie tych lat. Z jednej strony następował rozwój osadnictwa w wyniku rozwoju miejscowego przemysłu i to w kilku etapach. W latach 50 tych ubiegłego stulecia wybudowano Osiedle pod Grapą na pograniczu dzielnicy Sporysza i szeroko pojętego Centrum stanowiąc zaplecze mieszkaniowe rozwijającej się Fabryki Śrub. Mieszkańcami tego osiedla zostali robotnicy – dotychczasowi mieszkańcy okolicznych wiosek. W niewielkim zakresie zakładowe mieszkania tej fabryki zamieszkali przybyli „z zewnątrz” wysoko wykwalifikowani kierownicy merytoryczni tej firmy. Przewagę stanowili robotnicy pochodzenia wiejskiego.
     Fabryka Papieru, w Zabłociu wybudowała dla swoich pracowników Osiedle Kochanowskiego, zasiedlając go w większości pracownikami z okolicznych wiosek.
     Pierwsze duże miejskie osiedle wielkopłytowe powstało w wyniku budowy zapory na Sole w Tresnej i konieczności wysiedlenia części mieszkańców wiosek leżących na dnie przyszłego jeziora. Stąd w ówczesnym Osiedlu XX-lecia PRL (obecnie osiedle Parkowe), zamieszkali mieszkańcy Zadziela, Starego Żywca, Zarzecza czy Tresnej. Niewielka grupa wysiedlanych mieszkańców za pozyskane z odszkodowań pieniądze, sposobem gospodarczym postawiła swe prywatne domy w Osiedlu na Wzgórzu czy jednostkowe budynki przy ul. Kopernika w Sporyszu. Większość z zamieszkałych w nowych miejscach, w granicach miasta to pracownicy żywieckich firm. Największą grupę stanowili pracownicy Fabryki Mebli z Zadziela, przeniesionej z terenu zalewu i od podstaw wybudowanej w nowym miejscu – na Zabłociu.
     Równocześnie powstały budynki osiedla Krasińskiego w ramach budownictwa miejskiego, w których zamieszkali pracownicy administracji lokalnej (miasta, powiatu), funkcjonariusze urzędów (milicja, straż) nauczyciele, czy pracownicy miejscowego aparatu politycznego.
     W następnym okresie, na przełomie lat 60 i 70 tych budowane jest Osiedle Janka Krasickiego (obecnie Osiedle Młodych), w którym zamieszkują młodzi pracownicy żywieckiego przemysłu. Patronat nad tym osiedlem sprawował Związek Młodzieży Socjalistycznej i z polecenia tej organizacji w pierwszej kolejności mieszkania przyznawane były aktywistom tej organizacji. Dla administrowania tym osiedlem zawiązana jest współczesna Spółdzielnia Mieszkaniowa „Gronie”.
     W latach 70 – tych XX wieku powstaje osiedle 700 – lecia, I i II jego etap. III etap tego osiedla kończy zabudowę tzw. „wielkopłytową” na wolnych od zabudowy terenach rolniczych pomiędzy Centrum miasta a dzielnicą Sporysz. W tym okresie gwałtownie rozwija się miejscowy przemysł, pozyskując pracowników z coraz bardziej odległych miejscowości. Do tego celu nie wystarczają już istniejące ogólnodostępne linie komunikacyjne PKS czy PKP. Fabryka Śrub tworzy w pewnym okresie aż 9 linii komunikacyjnych. To samo, lecz w mniejszym zakresie tworzą inne zakłady przemysłowe miasta. Rozwój zakładów przemysłowych jak i miejscowego handlu sprawiają, że dojeżdżający pracownicy w coraz większym zakresie naciskają poszczególne firmy na zapewnienie coraz to nowych mieszkań. Najbardziej rozwijające się w tym czasie Fabryka Śrub i Fabryka Wtryskarek (powstający zakład B na Zabłociu) budują 3 segmentowy blok stanowiąc początek, nigdy nie zakończonego Osiedla Paderewskiego. W tym czasie Fabryka Śrub na wolnym jeszcze terenie Osiedla pod Grapą dobudowuje kolejne 2 bloki mieszkalne. Wszystkie obiekty zasiedlają pracownicy tych firm, w większości stanowiąc pozyskując z okolicznych wsi grupę robotników. Jedynie w niewielkim procencie ( większym w przypadku Fabryki Wtryskarek) mieszkańcami tych osiedli zostają pracownicy inżynieryjno – techniczni stanowiąc zaplecze intelektualne tych firm. Jednakże zjawisko to stanowiło stosunkowo niewielki ułamek ogólnej liczby mieszkańców Żywca.
     W latach 60 – tych XX wieku powstają również osiedla domków jednorodzinnych takie jak osiedle przy ul. Wodnej zamieszkałe przez zróżnicowanych pod względem pochodzenia i wykonywanych zawodów mieszkańców, czy osiedle przy ul. Turystycznej zamieszkałe przez wyznaczonych robotników Fabryki Śrub czy uprzywilejowane w politycznych rankingach innych mieszkańców Żywca.
     W latach 70 tych, wzdłuż ulicy Kopernika w Sporyszu budowane jest na zasadzie polityczno – koteryjnego klucza osiedle domków jednorodzinnych - Osiedle Kopernika. Mieszkańcami tego skupiska są ówcześni „lokalni” decydenci, lekarze czy osoby wchodzące w określone koterie.
     Kolejno, na przełomie lat 70 tych i 80 tych. powstaje osiedle domków jednorodzinnych w Sporyszu, Osiedle Reymonta, przeznaczone wg „klucza” dla wybranych pracowników Fabryki Śrub czy uprzywilejowanych mieszkańców Żywca. Część działek sprzedano zainteresowanym z poza funkcjonującego rozdzielnika.
     Mieszkańcami tego osiedla zostają w niewielkiej części pracownicy Fabryki Śrub, w większości lekarze, nauczyciele, pracownicy różnych ówczesnych instytucji w mieście. Po roku 1989 nastąpiło kolejne przemieszanie mieszkańców tego osiedla ze względu na proces upadłościowy i restrukturyzację samej Fabryki Śrub.

     Proces rozwoju aglomeracji miasta spowodowany z jednej strony wchłanianiem nowych osiedli i okolicznych wiosek, z drugiej zaś rozwojem przemysłu i rozbudową nowych osiedli mieszkaniowych a co za tym idzie przybywaniem z okolicznych miejscowości nowych mieszkańców miasta. Zarówno w pierwszym przypadku jak i w drugim, następuje zasiedlanie miasta ludźmi związanych kulturowo z wsią. Innym czynnikiem aktywizującym wpływy okolicznych miejscowości jest rozwój lokalnej komunikacji autobusowej. Szczególną rolę odgrywały coraz to nowe linie komunikacji miejskiej do okolicznych wiosek.    
     Tak naprawdę, chociaż nie dysponujemy żadnymi badaniami, to w całej miejscowości przeważa obecnie populacja ludzi mająca bezpośrednie lub pośrednie w I pokoleniu kontakty ze wsią. Dlatego w oczekiwaniach kulturowych mieszkańców występuje tak duże zainteresowanie prezentowaniem kultury wsi w czasie dorocznych imprez folklorystycznych w Żywcu. Z opisanej wyżej sytuacji wynikają duże naciski społeczne zmierzające do powstawania w samym mieście zespołów regionalnych prezentujących w swoim repertuarze kulturę wsi. To nie praca miejscowych animatorów kultury, a jedynie bierne schlebianie potrzebom większości mieszkańców stanowiły o tak dużym zainteresowaniu folklorem.
     Nie ma potrzeby streszczać wszystkich tez Chałasińskiego. W tym miejscu istotne jest jego twierdzenie o szlacheckim pochodzeniu inteligencji, co zresztą wielu badaczy starało się obalić. Takie pochodzenie spowodowało – zdaniem Chałasińskiego – określone cechy mentalności i postępowania polskiej inteligencji, oceniane przezeń bardzo surowo. (8)
     Mniej kontrowersyjna jest hipoteza, że polska kultura i mentalność były zdominowane przez kulturę szlachecką, co wcale nie musi oznaczać na szlacheckiego pochodzenia społecznego twórców i nosicieli kultury. (9)
     Jak pisała Maria Ossowska, franklizm („pokazałeś serce i mądrość Franklina”) został adaptowany na użytek polskiej zdeklasowanej szlachty. Żydzi zaś, dlatego byli godni potępienia, ponieważ „żyją tylko łokciem i miarką [...] nad własną korzyść nie widząc nic świętszego”. Jedynie poprzez wykształcenie, miłosierdzie, wielkoduszność i poświęcenie dla ojczyzny „kapitalista pieniądza” mógł zyskać poważnie, – ale przecież literatura dydaktyczna nie wspomniała o tych, którzy wspierali instytucje charytatywne, byli mecenasami sztuki czy angażowali się w sprawy społeczne, o ile byli innowiercami i nuworyszami. (10)
     Następowała dekompozycja tradycyjnych struktur klasowych, a nowe wzorce – życie na poziomie kultury masowej – kształtowały się jako wyalienowanie z norm tradycyjnych. Socjologowie mają kłopoty z charakterystyką nowej hierarchii społecznej. Łatwiej wskazać jej dwa krańcowe szczeble: szczyt stanowiła nomenklatura -  ludzie mający w swych rękach środki ucisku, środki produkcji i środki masowego przekazu, na dole znajdowała się biedota, grupy, które można nazwać „egzotycznymi” (tak jak dawna cyganeria) i margines społeczny. Pomiędzy tymi dwiema klasami mieściła się cała reszta, nie tworząca jednak klasy w sensie socjologicznym, bo pozbawiona cech i interesów wspólnych, spójności, własnej tożsamości kulturalnej. (11)
     Podgórecki uważał, że po II wojnie światowej wyłoniły się – oprócz nomenklatury - nowe klasy, takie jak „czerwona burżuazja” ciążąca ku kulturze drobnomieszczańskiej i rozwinięta partyjna biurokracja. (12)
     Po II wojnie światowej rozwijający się przemysł miasta przyjął niezbędnych fachowców uruchamiających i modernizujących stare obiekty przemysłowe. Była to niewielka grupa fachowców przybywających z różnych regionów kraju czy z emigracji. Pozostałą grupę stanowili mieszakńcy okolicznych wsi jak i dotychczasowi pracownicy przemysłu ulokowanego przed II wojną w gminach Zabłocie i Sporysz. Tak, więc w rozwoju miasta już od początku lat pięćdziesiątych XX stulecia decydowała napływowa ludność okolicznych wsi.
     O rozwoju tej sfery decydował mecenat miejscowych przedsiębiorstw i spółdzielni zarządzany często przez ludzi reprezentujących wiejską większość. Z budżetu miejskiego nie wydawano żadnych środków na kreację zachowań miejskich, na świadomą edukację kulturalną. Nie naruszało to problemów związanych z cenzurą, a sfera kultury ludowej oddziaływaniom cenzury nie podlegała. Dlatego z taką łatwością wspomina się tamte czasy zapominając, że środki na kulturę spływały innymi strumieniami. Obecnie pozostały szczere chęci i „czarowanie” z nadzieją na powrót „tamtych czasów”. Tak właśnie opisują nie zorientowani we współczesnych mechanizmach życia społecznego kreatorzy miejscowej kultury. W zachowaniach wielu mieszkańców miasta z czasów tzw. „realnego socjalizmu” w osiedlach i dzielnicach, tak jak to dzieje się obecnie, dominowały postawy marginesu społecznego. Tylko, że podówczas ujawnianie tych faktów było politycznie zabronione. W przeważającym zakresie o pracy i tzw. „układach” decydował alkohol. Do dzisiaj w kontaktach międzyludzkich zdegradowanych społecznie i ekonomicznie środowisk robotniczych dominuje, jako jedyny sposób na życie również alkohol.

     Opisane wcześniej zjawiska i domniemany stan świadomości potrzeb kulturalnych większości mieszkańców Żywca sprawia, że wobec permanentnych zaniechań w sferze kultury doprowadzono do stanu specyficznego skansenu kulturowego. W miasteczku średniej wielkości procesy kulturowe poprzez zaniechanie edukacji kulturalnej pozostały na poziomie mieszkańców z czasów ich osiedlania się w mieście. Stąd też istnieje zjawisko dużej identyfikacji mieszkańców z folklorem. Emanacją tego zjawiska jest dość liczny udział w koncertach zespołów folklorystycznych w czasie Tygodnia Kultury Beskidzkiej. Otwarcie stwierdzam, że takie zjawisko jest wynikiem braku od wielu lat jakiejkolwiek polityki kulturalnej (zarówno w czasach minionych jak i dzisiaj), a nie jak niektórzy urzędnicy kultury twierdzą, efektem przemyślanych działań edukacyjnych czy głęboko osadzonej tradycji. Przemyślanych, zaprogramowanych i osadzonych w miejscowym programie rozwoju kultury działań w zakresie edukacji regionalnej nie daje się zauważyć. Stąd zjawisko to ujawnia się w wyniku zaniechania jakichkolwiek działań kulturalnych. .

     Wszelkie moje opinie formułowane są jedynie w oparciu o osobistą wiedzę zdobytą w trakcie wieloletniej pracy w sferze kultury i refleksyjny sposób postrzegania rzeczywistości. Zdaję sobie również sprawę, że aby zobiektywizować przedłożone opinie, należy prowadzić wielokierunkowe badania naukowe. Jedynie w ten sposób można osiągnąć poziom wiedzy o nas samych i bazę do formułowania programów rozwoju kultury samorządowej przyczyniającej się do pełnego rozwoju mieszkańców Żywca.
     Warunki społeczne i kulturowe wprowadzają poszczególne fragmenty – instytucje kultury samorządowej w stan permanentnej niemożności. Ograniczeni myśleniem miejsca pochodzenia, determinowani brakiem lokalnych projekcji kultury jak i zaniechaniem intelektualnym tzw. „elit kultury” nastawionych na konsumpcyjny styl bycia i życia stawia współczesność kulturalną w stan bieżących, chwilowych licytacji i kolejnych prób odczarowania „przeszłego”. W świecie liberalno - rynkowych wizji życia społecznego zapomniano jakby o potrzebie otwarcia się na całe obszary kultury oraz trwałych, wieloletnich działań edukacji kulturalnej wśród dzieci czy młodzieży.

     Tak wykreowana sytuacja odpowiada  liberalno - rynkowej świadomości radnych i części tzw. „elity”, którzy pozbawieni w wyniku zaniechania edukacji kulturalnej, potrzeb kulturalnych na wyższym poziomie, własną postawą kreują stan nieświadomości kulturowej w całych obszarach życia społecznego. Próby ciągłego wydobywania pozytywnych wzorców kulturowych jedynie z historycznych zapisów życia mieszkańców Żywca nie wychodzą poza poziom kameralnych dyskusji. Po co bywać, choćby tylko nieco sobą z pełnym szacunkiem dla odmienności kulturowej sąsiadów? Tak jak dotychczas jest wygodniej – tak jest nijako i swojsko.

     Na całym świecie zachodzi proces upodobniania wsi i miasta, rzecz w tym, że w krajach rozwiniętych jest to urbanizacja ( w sensie cywilizacyjnym) wsi, w Polsce – rustykalne staje się miasto. Zaścianek – uroczy w swym naturalnym stanie – zaszczepia się w mieście i jest to przykry dysonans kulturowy. (13)

     Czyż Żywiec przypadkiem znowu nie wyprzedził, przez zaniechanie nadchodzącej rzeczywistości?


1) Elżbieta Kaczyńska, Pejzaż miejski z zaściankiem w tle. Warszawa 1999, s.234.
2) Monumenta Poloniae Historica, T.3, Kraków-Lwów 1880, s.566.
3) A.Komoniecki, Chronographia...s.85, 108, 119.
4) B.Krasnowolski, Rozwój przestrzenny Żywca, red. E.Chojecka, O sztuce Górnego Śląska i podległych ziem Małopolskich, s. 135-159.
5) A.Komoniecki, Chronographia...s.85, 108, 119.
6) B.Krasnowolski, Rozwój przestrzenny Żywca, red. E.Chojecka, O sztuce Górnego Śląska i podległych ziem Małopolskich, s. 135-159.
7) A.Komoniecki, Chronographia...s.72,75, 113, 114.
8) E.Kaczyńska, Pejzaż miejski z zaściankiem w tle,  Warszawa 1999, s.174-175.
9) E.Kaczyńska, Pejzaż miejski z zaściankiem w tle,  Warszawa 1999, s.175.
10) E.Kaczyńska, Pejzaż miejski z zaściankiem w tle,  Warszawa 1999, s.224.
11) E.Kaczyńska, Pejzaż miejski z zaściankiem w tle,  Warszawa 1999, s.210.
12) A.Podgórecki, Społeczeństwo polskie, Rzeszów 1995, s.79-80.
13) E.Kaczyńska, Pejzaż miejski z zaściankiem w tle,  Warszawa 1999, s.211.

Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  25/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"