czwartek: 19.10.2017 imieniny: Michaliny, Michała, Piotra   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Czas na zmiany, tylko jakie?

    Okres minionych 20 lat nowej polskiej rzeczywistości obfitował w wiele gwałtownych przemian ustrojowych, ekonomicznych jak i kulturowych. Był to czas likwidowania niemal wszystkiego, co było stygmatyzowane minionym systemem. Zlikwidowano instytucje, partie i ugrupowania polityczne, sferę gospodarki przekształcono, zmodyfikowano, sprywatyzowano lub po prostu rozkradziono. Toczą się dochodzenia i procesy o dojście do „prawdy obiektywnej”.  Przyszło nam żyć w tak dynamicznie zmieniającym się świecie a rzemiany dotknęły również i te lokalne środowiska od pewnego czasu nazwane środowiskami samorządowymi.
    Gdyby reformatorzy minonych 20 lat wiedzieli jak ma wyglądać współczesna nam rzeczywistość, jak połączyć przemiany własnościowe i polityczne z zawłaszczeniem indywidualnym obszarów własności państwowej czy społecznej by w sposób czytelny przyłączyć się do powszechnej destrukcji likwidowanego systemu, problem byłby rozwiązany. Wszelkie ideowo – moralne podpórki okresu gwałtownych przemian służyły, a może i dalszym ciągu służą do stawiania zasłony dymnej wobec rzeczywistych, lecz ukrywanych procesów społecznej destrukcji. Dużą rolę w procesie degradacji społecznej odegrały środowiska dziennikarskie. Niewielu dziennikarzy poświeciło się tropieniu patologicznych zjawisk społecznych. Tak toczyła i toczy się gra o majątek, stanowiska czy układy w lokalnej przestrzeni społecznej. Jak można się domyśleć poza wszelkim zainteresowaniem reformatorów pozostaje merytoryczna strona przemian. Również demokratyczne narzędzia prowadzenia konsultacji i wysłuchań społecznych nie znalazły zainteresowania wśród obywateli. W interesie współczesnych decydentów było i jest brak aktywności społecznej. Przyzwolenie społeczne na występujące patologie wynika z niskiego poziomu świadomości społecznej mieszkańców.    
    Wszelkie próby manipulowania w sferze kultury określone stwierdzeniem – "zróbmy coś by się coś działo" – nie przynoszą żadnych merytorycznych zmian. Niezatapialną wręcz ideą jest próba uszlachetniania społeczeństwa, podnoszenia jej tzw. ”poziomu kultury” poprzez administracyjne i odgórne działania radnych wspartych radami niektórych pracowników kultury. Historia się niemal powtarza. Przed laty aby „uzdrowić kulturę” w Żywcu powołano Zespół Zamkowo-Parkowy, który wg moich obserwacji miał leczyć kompleksy mieszkańców wobec niedostępnej dla „pustoszy” tzw. kultury dworskiej. Po niezbyt długim okresie projekt ten okazał się „intelektualnym niewypałem”.  Przyszedł czas na kopiowanie znanych z minionego okresu  politycznego jednostek scentralizowanych. I tak się historia toczy.
    Przyszedł obecnie czas na przekierowanie uwagi niezadowolonych, młodych mieszkańców miasta na część organizacji pozarządowych sfery kultury.  I w nich upatrywano i w dalszym ciągu upatruje się przyczyn opisywanej na forach internetowych, stagnacji kulturalnej. W przypadkach funkcjonowania grup społecznych bardzo prosto wprowadza się „nowe porządki” głosami "ustawionych" często, większości członków stowarzyszenia. Organizacje pozarządowe mogą i powinny być kreatorami nowych, nowoczesnych rozwiązań społeczno - kulturalnych. Podstawową przeszkodą w ich funkcjonowaniu oprócz stosunkowo niskiego poziomu "kapiału kulturowego" uczestników tych działań są współcześnie obowiązujące przepsy formalno - prawne, w sposób skuteczny ograniczające ich finanse i aktywność społeczną.
    O tym, że nie można administracyjne określać poziomu kultury mieszkańców doswiadczają kolejni radni chcący podnieść poziom uczestnictwa w kulturze poprzez działania administracyjne. Nie udało się to decydentom w poprzednich okresach politycznych w stosunku do wielu grup zawodowych czy społecznych. Problematyki tej nie można jednak pozostawiać samodzielnemu biegowi spraw, pamiętając, że o kulturze społeczeństwa decyduje zawsze to samo społeczeństwo a nie jego  nawet najbardziej ambitni administratorzy.  Warto więc pochylić się z dużą uwagą nad koniecznością kształtowania kapitału kulturowego poprzez tworzenie warunków do permanentnej edukacji kulturalnej.
    Uporczywe ponawianie procesu „modernizowania sfery społeczno kulturalnej aktywności społecznej” wynika z braku merytorycznej wiedzy reformatorów. W sytuacji powszechnego zamieszania przypominam sobie, treść znanego ludowego powiedzenia o „mętnej wodzie” – (zamieszaniu) i „łowieniu ryb” (własnych korzyści). Metody stosowane w procesie ciągłej destrukcji społeczno – kulturalnej, opirają się o znane od czasów rzymskich, zasady. „Dziel i rządź” (Divide et impera) lub bliskie współczesnej informatyce „dziel i zwyciężaj” (divide and conquer) są formami sprawowania władzy najczęściej wykorzystywanymi w lokalnych potyczkach personalnych. W przypadku prowadzenia działań w sferze kultury, przypominam sobie kolejne, dość znane powiedzenie "o herbacie i łyżeczce". Jest powszechnie wiadomym, że od faktu mieszania łyżeczką w szklance z herbatą, bez dosypywania cukru nie spowodujemy osłodzenia tejże herbaty. Pomimo tego, po raz kolejny jesteśmy uczestnikami takiego zamieszania. Inwestowanie w kapitał ludzki - w kapitał kulturowy jest najskuteczniejszym sposobem na awans każdej grupy społecznej. O tym przekonują nas działania rozwiniętych krajów europy zachodniej.
    Chleba i igrzysk, to myśl nieodłącznie towarzysząca procesowi współczesnego rządzenia.  A co z kapitałem kulturowym lokalnego społeczeństwa? Co z tworzeniem miejsc magicznych dla mieszkańców i odwiedzających nas gości? Co z metodyczną i merytoryczną edukacją kulturalną mieszkańców? Co z odpowiedzialnością za społeczną i gospodarczą przestrzeń naszego miasta i regionu?
     W  myśl kolejnego powiedzenia, „że nie ważne czyje co je, ale ważne co je moje” powyższe pytania te na długo pozostaną bez odpowiedzi. Chodzi ciągle jedynie zmiany dla zmian, w  czasie przeznaczonym na permanentne zmiany.


Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  38/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"