środa: 18.10.2017 imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Naszej siermiężnej edukacji...

    Współczesność zawieszona pomiędzy zaprzeszłymi, ale ciągle jeszcze funkcjonującymi wzorcami a rzeczywistością przypominającą jarmark próżności i polityczną przepychankę na obszarze nazywanym kulturą samorządową oznacza powszechną destrukcję społeczną. Dziwne to zjawisko, zbiurokratyzowane w swej nazwie ale też formie i modelu działania. Nie próbuję tutaj dookreślać tego zjawiska, gdyż obszar ten jest jak przysłowiowe płótno z politycznego stołu prezydialnego targane interesami lokalnych decydentów. W dobie nadwątlonych finansów publicznych przychodzi decydentom podejmować decyzje ograniczające finansowe zasoby sfery kultury.
    I w tym momencie zaczyna się dziwny kontredans estetyczno – polityczny. Problem jest tym bardziej niebezpieczny, gdyż obszar kultury, jako obszar aktywności społecznej, gospodarczej i niestety politycznej po 1989 roku nie został dookreślony prawnie i programowo w nowych warunkach naszego życia. Często współcześnie obserwujemy zachowania lokalnych decydentów opisane w materiałach związanych z francuskim modelem kultury pierwszej połowy ubiegłego wieku. Ileż w tym opisie jest znanych nam politycznych postaw zawłaszczania naszej rzeczywistości ?

    Opanowując narodową przestrzeń, państwo kulturalne marzy o tym, by cały czas jego poddanych utożsamił się z rokiem liturgicznym; zarówno publiczne nabożeństwa odprawiane w domach kultury, jak i nieszpory i msze ku pamięci retransmitowane przed domowym ołtarzem telewizji idealnie nadają się do kulturalnego zbawienia. W mnogości tych kulturalnych wydarzeń, następujących po sobie lub równoczesnych, ale zawsze zaprogramowanych, nie ma ani jednej straconej chwili na to, by zatroszczyć się o siebie, podnieść głowę ku niebu, by pójść drogami, które prowadzą donikąd, by stracić swój czas po to, aby go odnaleźć. To zbiorowe pobudzenie. W pełni sztuczne i miejskie, piętrzy rozrywki i nie zapewnia pokarmu.1)

    W pustce systemowej i intelektualnej państwa, bardzo szybko zasymilował się system rynkowej aktywności, szczególnie w formach pop kulturowej oferty. W wyniku spóźnionych i równie nie dokończonych reform systemu administracyjnego państwa, podstawowe zadania z zakresu kultury zostały przekazane strukturom samorządowym. Zamiar z założenia bardzo słuszny ale tu w gminach i powiatach powoduje intelektualną degrengoladę. Jeśli poziom województw obfitował w przygotowana do realizacji nowych wyzwań – kadrę, to problemy zaczęły występować na poziomie powiatów, miast i gmin.  W pełnej, lecz nie do końca lub wcale gotowości do spełniania lokalnych oczekiwań kulturalnych społeczeństwa, lokalne struktury kultury rozpoczęły powielanie znanych sobie wzorów aktywności kulturalnej z minionego okresu. W aktywność kulturalną środowisk lokalnych zaczęły się wpisywać rozwiązania rynkowe, które doskonale sprawdzały się w sferze kultury popularnej. Zapomniano jednak przy okazji o zróżnicowaniu środowisk wielkomiejskich o dużym kapitale kulturowym wobec prowincjonalnych środowisk których kapitał kulturowy był i jest w dalszym zastraszająco znikomy.

    Zmiany myślenia o sferze kultury jako obszaru kształtującego kulturowe postawy naszych lokalnych środowisk są niezwykle trudne do rozwiązania. W środowiskach zarządzających lokalnymi samorządami, wśród radnych, wójtów, burmistrzów, starostów obcym jest pojęcie „kapitału kulturowego”, który w społeczeństwach o wysokim poziomie rozwoju ekonomicznego i społecznego jest niemal podstawowym wyznacznikiem kolejnych przemian ekonomicznych i społecznych. Nie trzeba już dzisiaj, nawet w naszym lokalnym środowisku nikogo przekonywać, że ludzie wykształceni decydować mogą o postępie ekonomicznym i społecznym środowiska, że inwestowanie w naukę, w szeroko pojętą edukację (również kulturalną) pozwoli wyzwolić nowe obszary aktywności intelektualnej ludzi. Wielu rodziców pragnących szczęścia i rozwoju swoich pociech sami inwestują w ich rozwój intelektualny czy kulturowy sponsorując korepetycje i dodatkowe lekcje np. gry na instrumentach. Jednakże nie wszystkich na te działanie inwestycyjne stać i dzięki temu już od najmłodszych lat stwarzamy przesłanki do dalszego rozwarstwiania ekonomicznego i kulturowego przyszłego społeczeństwa. W ten sposób demolujemy pojęcie wspólnoty kulturowej i identyfikacji z naszą małą ojczyzną. Obszar powszechnej edukacji i kultury w rozwiniętych społeczeństwach jest wliczany w inwestowanie z przesuniętym nieco w czasie okresie pomnożenia zainwestowanych zasobów.

    Problemem stał się również bardziej lub mniej celowo osłabiany w kolejnych aktach prawnych sektor organizacji pozarządowych, szczególnie stowarzyszeń, który mógłby likwidować występujące patologie. W tym stanie z modelu powszechnej aktywności obywatelskiej zmieniono na model służący interesom struktury bardzo lokalnej.

    Zdaniem Barbary Fatygi, autorki raportu o edukacji kulturalnej przygotowanego na zlecenie MKiDN, edukacja kulturalna jest przestrzenią działania różnych podmiotów realizujących różne cele. Przede wszystkim rywalizują tu ze sobą „bronione ciągle, chociaż mocno już nadwątlone, szańce tzw. kultury wysokiej” z jednej strony i „nacierające szyki obrońców, zwolenników i wyznawców kultury popularnej oraz kohorty działaczy-animatorów” z drugiej.

       Jak, w takim razie, powinna wyglądać dzisiaj edukacja kulturalna? Co rozumiecie przez to pojęcie? Które z poniższych propozycji są Wam najbliższe?
-  zbiorowe wychowanie, przekazujące wiedzę niezbędną do funkcjonowania jednostek w społeczeństwie jako członków jakiejś grupy, zorganizowane czasowo i przestrzennie w powtarzalny sposób, będące przy tym częścią codzienności i realizowane przez ludzi specjalnie w tym celu powołanych,
-  kształtowanie i ciągłe podnoszenie kompetencji kulturalnych społeczeństwa, od kształcenia i doskonalenia zawodowego osób odpowiedzialnych za upowszechnianie kultury i edukacji kulturalnej, po przygotowanie odbiorców, w tym szczególnie dzieci i młodzieży, do aktywnego i świadomego uczestnictwa w przestrzeni sztuki; tworzenie warunków do rozwijania aktywności twórczej w instytucjach edukacyjnych, socjalizacyjnych czy adaptacji społecznej,
-  procesy edukacyjne, których efektem jest ukształtowanie pewnego poziomu kultury estetycznej jednostki,
-  przestrzeń dialogu, porównywanie różnic, otwarte miejsce spotkań i wymiany między tym, co w kulturze najbardziej cenne: między różnymi ludźmi.
-  sposób działania wśród ludzi i z ludźmi ułatwiający im udział w aktywnym i twórczym życiu, pobudzanie jednostek i grup do działania, sztuka współdziałania poszukująca różnych metod przy założeniu, że dane środowisko ma własne potrzeby, wzory zachowań i treści kulturowe,
-   przyrost wiedzy o otaczającym świecie, rozwój umiejętności przydatnych w recepcji kultury, rozwój umiejętności poznawczych i artystycznych, rozwój zainteresowań, zmiana postawa wobec wartości kultury i wobec ludzi, zmiana wzorów kulturowych.
2)

    A może wprowadzając wszystkie formy wzbogacanie intelektualne społeczeństwa będzie bardzo skuteczne i obejmujące szerokie spektrum intelektualne. Tym bardziej, że obszar społecznego oddziaływania w procesie edukacji w każdym jednostkowym przypadku jest odmienny i zupełnie inaczej reaguje na realizowane formy podnoszenia kompetencji kulturowych. Gdyby też działania te przełożone zostały na lokalną rzeczywistość potencjał kulturalny prowincjonalnych społeczności stworzyłby nowe możliwości rozwoju gospodarczego. Wszechogarniające zjawisko „wyścigu szczurów” ogranicza skuteczność społecznej aktywności mieszkańców, blokując niezbędne w tym przypadku zjawisko współodpowiedzialności za los własny i współmieszkańców.

    Kapitał kulturowy to nawyki oraz umiejętności powstałe na skutek socjalizacji jednostki społecznej. Kapitał kulturowy mówi nam o ideach, umiejętnościach i wartościach nabytych przez osoby uczestniczące w życiu społecznym. Kapitał kulturowy można nabyć kształcąc się w elitarnych szkołach, uczęszczając do teatru, opery, itp. Zdobycie jego ułatwia osobie uzyskanie wysokiej pozycji społecznej i tym samym wpływy, prestiż u innych. Kapitał kulturowy ulega dziedziczeniu gdyż nawyki i umiejętności jakie nabywa się od lat najmłodszych w rodzinie decydują w dużej mierze o osiągnięciu pozycji społecznej.3)

    Będąc świadomym aktualnych ograniczeń ekonomicznych i społecznych w otaczającej nas rzeczywistości musimy stwarzać społeczne warunki do realizacji procesu wzbogacania kulturowego społeczności naszych małych ojczyzn. Znane z zaprzeszłych okresów stwierdzenie że „byt określa świadomość”4) bliskie jest narracji Pierre’a Bourdieu:

    Kapitał kulturowy może być konwertowany na dwie inne formy kapitału wyróżnione przez Bourdieu: kapitał społeczny i kapitał ekonomiczny. Najłatwiej wymianie podlega kapitał kulturowy w formie uprzedmiotowionej ponieważ wiąże się z pozyskiwaniem dóbr materialnych. Akumulacja zinstytucjonalizowanego kapitału kulturowego wymaga poważniejszych nakładów i długotrwałych zabiegów. Kapitał kulturowy w formie ucieleśnionej jest najbardziej stabilnym jego typem a jego akumulacja przebiegać może nawet na przestrzeni wielu pokoleń. Najtrudniej więc go zdobyć ale i odebranie go jest najtrudniejsze. Jak wskazywał Bourdieu, kapitał kulturowy jest jedną z podstawowych, a często ukrytych, barier na drodze awansu społecznego. Typową formą selekcji w oparciu o jego zasoby są różnego rodzaju egzaminy, w szczególności egzaminy wstępne do prestiżowych szkół.5)

    Czy więc mamy jakiekolwiek szansę na stabilny i trwały proces pomnażania naszego kapitału kulturowego? Edukację musimy zacząć od siebie, od próby refleksji i powszechnej dyskusji. Jeśli ciągle będziemy pomnażać nowe i dziwne byty mające służyć rozwojowi tej dziedziny życia społecznego (w rzeczywistości jedynie własnemu rozwojowi), pogłębimy jedynie obszar społecznego niepokoju i współzawodnictwa na pozorne chwyty i często skradzione pomysły. Problemem dość powszechnym jest oczekiwanie społeczne na to, żeby coś się działo, jak w dobrze zaopatrzonym supermarkecie w liczne plagiaty i podróbki. W procesie tworzenia i edukacji kulturalnej, w poszukiwaniu drogi do realizacji zadań twórczych często występują nachalne próby kopiowania sposobów realizacji zadań, nie zważając na problem zróżnicowania intelektualnego lokalnej społeczności. Nawet opisywanie w mediach lokalnej rzeczywistości nie uchroniło się przed nachalnymi kradzieżami konkurencyjnych mediów. W procesie edukacji kulturalnej ważnym jest natomiast jawność wypowiadanych opinii (również na forach internetowych), oryginalność w formułowaniu problemów i ich rozwiązywania, unikania agresji w dyskusji w miejsce pożądanej refleksji i profesjonalizmu. Najważniejszym jest spojrzenie poza obszar własnych, prywatnych interesów, interesików wpisanych w scenariusze opisujące sposoby niszczenia drugiego człowieka, pozbawiania go możliwości prezentowania własnych opinii tylko dlatego, że nie wpisuje się w obszar „politycznej poprawności”.

    Kultura współczesna, wpisana w obszar lokalnych politycznych uwarunkowań traci swój charakter otwartości, ograniczając obszar wolności tak niezbędny w procesie tworzenia. W społecznościach lokalnych nie ma do końca zapisanych wzorów i rozwiązań aktywności. I jest to po części niezwykle twórcze. Stan ten zmusza animatorów kultury do ciągłego modyfikowania swych dążeń i otwierania nowych obszarów społecznej i kulturalnej aktywności. Wszystko to jest w stanie permanentnego przetwarzania i kreacji. W tym procesie konieczny jest merytoryczny dialog, a tym samym umiejętność słuchania drugiego człowieka, zamiast często wybieranej drogi „na skróty”- kradzieży wszelkich form aktywności intelektualnej. Zjawisko to świadczy jedynie o rzeczywistym poziomie kapitału kulturalnego naszego społeczeństwa.

1)Marc Fumaroli „Państwo kulturalne religia nowoczesności, Universitas, Kraków, 2008, s. 144;
2) http://www.edukultura.pl/forum/post90.html
3) http://www.mind4you.pl/slownik/kapital_kulturowy.html
4) cytat: Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej, Karol Marks, Wydawnictwo Progress, Moskwa
      r.1859
5)http://kinship.blox.pl/2008/07/Kapital-spolecznykapital-kulturowykapital.html


Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  37/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"