środa: 13.12.2017 imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Pędząc tak ciągle do przodu, pamiętajmy: Ziemia jest okrągła.

Andrzej Majewski




O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Kryzys - szansa na przełom w myśleniu ?

Każdorazowo początkiem nowego roku kalendarzowego wyrażamy nadzieję poprawy naszego bytowania. Doświadczywszy w minionym roku różnorakich doznań chcemy w kolejnym roku uniknąć powtórzenia tego, co dotknęło nas najboleśniej. Wiosna jest najlepszym okresem dla rowijania skrzydeł. Nawet tych intelektualnych.
Pomimo tryumfalnych opisów działań kulturalnych przez media, chciałoby się westchnąć nad niekompetencją dziennikarską i przemyślnymi działaniami promocyjnymi administratorów kultury. Wiele opracowań naukowych bije na alarm przedstawiając degrengoladę kulturową lokalnych społeczności. W ratowaniu wizerunku nie pomogą działania stawiające zasłony dymne w postaci promocji regionalnej przez naśladowców lokalnego folkloru minionej epoki. Treścią tych prezentacji to jedynie bardziej lub mniej udane próby kopiowania i upublicznienia wielu minionych i lokalnych tradycji ludowych wpisujących się w pejzaż patriotycznych scenariuszy części elity politycznej. Współcześni nam mieszkańcy lokalnych środowisk w zasadzie nie uczestniczą czynnie w tworzeniu tak opisywanej rzeczywistości. Mieszkańcom polskiej prowincji bliższa jest papka kulturalna globalnej pop-kultury promowana przez środki masowego przekazu.
Z wielkim niedookreśleniem odszedł w minionym roku w zapomnienie Kongres Kultury Polskiej, na którym współcześnie rządzący chcieli pod pretekstem odpolitycznienia kultury złożyć wszelkie dotychczasowe obowiązki w zakresie mecenatu kultury ze strony państwa złożyć na karb sfery organizacji pozarządowych. I byłby to nawet niezły pomysł, gdyby jeszcze reformatorzy dookreślili wielkość finansowych nakładów na „kulturę”. Jak wynika z obliczeń zarówno w kontekście ogólnopaństwowym jak i lokalnym, samorządowym - ilość środków przeznaczanych na tę sferę funkcjonowania społeczeństwa, jest mikroskopijna. Model funkcjonowania kultury oparty o uznaniowy system zarządzania, w dotychczasowych doświadczeniach zupełnie nie spełnia oczekiwań edukacji kulturalnej społeczeństwa jak i neutralności światopoglądowej prezentowanych ofert.
Polskie społeczeństwo jest słabo wykształcone, niechętnie uczestniczące w kulturze, niedbałe o otoczenie i przesiąknięte codziennym, pospolitym chamstwem. Nie za wszystko da się obciążyć winą rząd, inne władze czy telewizję. Politycy jednak nie chcą o tym mówić do własnych wyborców, a publicyści do swoich czytelników. Z powodów czysto merkantylnych. Nie chcą zrażać swych wyborców czy czytelników, bo życie zarówno polityków jak i dziennikarzy zależy od przychylności wyborców wyrażanej w czasie wyborów oddanymi głosami czy czytelników dokonujących zakupu określonych numerów prasy. Przyczyny wielu polskich niepowodzeń pozostają, więc nierozpoznane. Słabe wykształcenie i niski poziom kultury jest również powodem braku rozeznania w mechanizmach demokracji, wolnego rynku i otwartego, pluralistycznego społeczeństwa. Dezorientacja wynika z ignorancji, a często pokrywana jest prymitywną arogancją. Poziom i ton dyskusji prowadzonych w autobusach i na ulicznych ławkach jest żenujący, a epatowanie prymitywnymi i wyświechtanymi frazesami, żałosne. Niska aktywność w życiu politycznym, społecznym, kulturalnym i ekonomicznym często wynika po prostu z nieznajomości elementarnych reguł ich funkcjonowania, maskowanej okazywaniem im pogardy i lekceważenia. Czy ktoś z prominentnych osobistości zechce o tym publicznie powiedzieć?
Refleksja nad stanem kultury jest tak naprawdę bezsensowna. Bo prawdą jest, że zarówno kultura jak i pogoda jest zawsze. Z tą tylko różnicą, że pogoda jest zjawiskiem występującym bez względu na obecność człowieka. Kultura natomiast jest immanentną cechą towarzyszącą aktywności człowieka. Chcąc jednak być precyzyjnym musimy zdawać sobie sprawę z trudności występujących z dookreśleniem pojęcia kultury. Intelektualiści przytaczają w różnych publikacjach od 160 do 300 definicji. Trudno pozostać przy jednej z definicji, gdyż zawsze w jakiś sposób nie dookreśla szczególnych uwarunkowań jednostkowych przykładów.
W natłoku współczesnych pragnień i dążeń związanych najczęściej z koniecznością osiągania osobistych sukcesów biznesowych zapominamy, że najważniejszym jest inwestycja w człowieka, w jego rozwój intelektualny. Dla pokrzepienia serc, w sytuacji działań pozorowanych w finansowaniu kultury, w kołowrocie działań pozornych inspirowanych kreacjami wirtualnej rzeczywistości w „realu” zadowalamy się rozwiązaniami połowicznymi, które możemy dookreślać, jako „prawie, że”. Zdobywamy się na życie w modelowym środowisku ”prawie, że” społeczeństwa obywatelskiego, zadowoleni jesteśmy z „prawie, że” ofert kulturalnym o poziomie „prawie, że” intelektualnych uniesień. Tworzony jest świat złudzeń i totalnych przekłamań na lokalnym poziomie oferty „prawie, że” kultury samorządowej. Jedynym odniesieniem naszych ambicji i oczekiwań jest poziom potrzeb określany przez polityczny świat lokalnych decydentów. Musimy jednak zrozumieć, że we współczesnym świecie każdy ma szansę być zarówno uczestnikiem jak i twórcą kultury. Nie wszyscy mogą zostać współczesnymi twórcami dzieł kultury zarówno z powodów intelektualnych jak i osobowościowych. Jak wynika z obowiązującej konstytucji, każdy obywatel Rzeczpospolitej Polski ma pełne prawo w dostępie i uczestnictwie w kulturze, bez względu na jego indywidualne zasoby finansowe. Temu celowi winny służyć rozstrzygnięcia formalno – prawne nakładające na lokalne samorządy obowiązek organizacji warunków do uczestnictwa i współtworzenia kultury. W zapisach konstytucyjnych na pewno nie zapisano określeń  wartościujących poziom oferty kulturalnej stosując wyznaczniki schlebiające gustom współcześnie rządzących. Ulegając powszechnej tymczasowości stwarzamy „prawie warunki” do tworzenia i promocji oferty z półki nazwanej „prawie kulturą”. Trudno też godzić się z promowaną przez niektórych polityków tezą określających poziom ofery kulturalnej w lokalnych środowiskach zawężony jedynie do poziomu powszechnie akceptowanego, do oferty pop - kulturowej papki.
Granica między bogami a głupcami jest bardzo cienka, ponieważ sprowadza się do jednego prostego słowa „wydaje mi się”. Bogowie wszystko wiedzą, a głupcom wydaje się, że wszystko wiedzą.
Skoro mówimy o kryzysie, to musimy pamiętać, że kryzys pochodzi od greckiego krinoin i oznacza przełom, a więc jest czymś, co permanentnie stanowi składową ludzkiej egzystencji. Właściwie od narodzin aż do śmierci znajdujemy się w nieustannych przełomach. Czasami dokonują się one jak gdyby tylko na większą skalę i wtedy nazywamy je kryzysami. Ale warto pamiętać, że życie ludzkie nie jest niczym stałym, niezmiennym, tylko właśnie takim nieustannie kryzysowym. Stąd też odnoszenie się do konieczności oszczędzania w kulturze samorządowej, lub kreowania ograniczonych w swych treściach czy formach wyrazu artystycznego, wobec zjawiska kryzysu jest przedsięwzięciem dość ryzykownym.



Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  9/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"