czwartek: 19.10.2017 imieniny: Michaliny, Michała, Piotra   
eKartki:
ostatnio dodana
najpopularniejsza

Zasłyszane:
Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią popularnością.



O nas
Historia klubu
Było, nie minęło?
Ludzie
Kontakt
Aktualności
Nowości na stronie
Aerobik
Filmy
Galeria Pod śrubką
Koło modelarskie
SFOR
Szkółka szachowa
Teatr
Taniec
Wakacje ze śrubką
Warsztaty
Bajkowe Spotkania Teatralne
Festiwal Nauki i Sztuki
Cztery Pory Roku
Konkurs Modeli "śrubka"
Szachy w Galerii
Lasek
Konferencje Naukowe
Katowice Dzieciom
Ponad Granicami
Dzieci - dzieciom
Plener malarski
Inne
Twórcy
Biblioteka
Kawiarenka internetowa
Artykuły
Zaprosili nas
Kontr(a)wersje
Sporysz
Regionalia
Tam byliśmy
Prowincja
AKF NAKRĘTKA
Radio internetowe VIS
Kółko Cnót Wszelakich
Remont Klubu
eKartki









Po godzinach    Artykuły Artykuły
Jeszcze o Kongresie
Refleksje z dystansu czasowego.

Jedno z zasadniczych pytań towarzyszących Kongresowi brzmiało: „Czy kultura, czyli tworzenie filmów, teatru, muzyki, powinna być utrzymywana przez państwo, czy poddana prawom rynkowym?”
Celem tego Kongresu, zdaniem ministra kultury i dziedzictwa narodowego było wypracowanie nowej strategii rozwoju polskiej kultury, która winna być zdaniem ministra poddana regułom rynkowym.
Popierając ten sposób realizacji zadań państwa, Leszek Balcerowicz wspólnie z Jerzym Hauserem udowadniali, że odpowiedzialność państwa wobec sektora kultury powinna odbywać się na warunkach rynkowych. Propozycja ta spotkała się na wstępie obrad Kongresu ze zmasowanym atakiem intelektualistów i twórców kultury. Uczestnicy Kongresu wielokrotnie żywiołowo reagowali na wypowiadane kwestie, popierając opinie twórców. Agnieszka Holland – reżyser filmowy, przypominała, że nigdzie na świecie kultura wysoka nie jest poddana regułom ekonomii.  Waldemar Dąbrowski, dyrektor Teatru Wielkiego i Opery Narodowej w Warszawie zarzucał Hauserowi brak realizmu w jego propozycjach urynkowienia kultury, stwierdził również, że zadaniem numer jeden kultury jest podnoszenie kompetencji kulturalnych polskich obywateli. Zarówno w materiałach analitycznych przygotowanych na kongres jak i w żywiołowych wypowiedziach twórców i teoretyków kultury zawarta była ocena współczesnej kondycji kulturowej polskiego społeczeństwa.
„Obecne propozycje zmian idą w innym kierunku. Zamiast społeczeństwa obywatelskiego tworzymy warunki dla wyhodowania bezwolnej ludzkiej masy, kierowanej przez ekspertów i specjalistów od zarządzania.” (Tygodnik Powszechny – Ewa Majewska, Kuba Szreder).
Tworzy to system zniewalający obywateli zarówno w przestrzeni ekonomicznej jak i w zakresie aktywności obywatelskiej. Administracyjny aparat państwa w skuteczny sposób blokuje wszelkie przejawy aktywności obywatelskiej, za przyzwoleniem tych samych obywateli, wybierających pozorną aktywność społeczną realizowaną w ich imieniu przez aparat urzędniczym na każdym szczeblu zarządzania.
„Źródłem komunikacyjnego impasu jest zderzenie dwóch całkowicie różnych języków. Z jednej strony mamy rządową wizję kultury, wspierającą się na pragmatycznych podstawach. Zgodnie z nią, jeśli już coś zmieniać, to przede wszystkim struktury organizacyjne. Jeśli robić rewolucję, to w modelach zarządzania i sposobów finansowania poszczególnych sektorów kultury. Z drugiej strony mamy tych, którzy stawiają pytania o pozarynkową wartość twórczości artystycznej (piękno, moralność), ale także krytycznie. Jak język kultury przedstawia rzeczywistość, w której żyjemy? Czy ją legitymizuje, czy raczej podważa? Afirmuje czy krytykuje?” (Tygodnik Powszechny - Andrzej Franaszek)
Wg moich obserwacji i osobistych przemyśleń Kongres Kultury Polskiej miał być zasłoną dymną dla przygotowywanej reformy kultury, której głównym zadaniem byłaby dalsza oszczędność nakładów na działania w sferze kultury. Brak było natomiast wyraźnej refleksji nad rzeczywistym stanem świadomości kulturowej naszego społeczeństwa, nad powszechną i obezwładniająca degradacją intelektualną Polaków.
Jak można dostrzec, duże miasta Polski mogą bez ukrywanego wstydu w sferze kultury prawidłowo funkcjonować. Tam są i twórcy, profesjonalne ośrodki kultury ale jest również powszechnie zauważany odbiorca i uczestnik działań kulturalnych. Zupełnie odmiennie przedstawia się obraz tychże działań poza tymi ośrodkami, a wręcz tragicznie problem ten występuje na dalekiej od centrów kulturalnych, prowincji.
Zjawisko to dostrzegli organizatorzy Kongresu, zapominając jednocześnie o problemie tym porozmawiać na forum. Być może sami twórcy (Rada Programowa Kongresu) nie mieli wiele w tym zakresie do powiedzenia. Zapomnieli natomiast o problemy te zapytać animatorów kultury z tychże prowincjonalnych ośrodków, pozwalając na swobodną wypowiedź uczestników Kongresu. To sami animatorzy mogliby wypełnić tę lukę w programie spotkań kongresowych. Trudno opierać współczesne opinie o prowincjonalnym modelu kultury w oparciu o wyrywkowo sporządzone raporty stanu tych działań w ośrodkach mazowieckich.
Niski potencjał kapitału kulturowego mieszkańców polskiej prowincji tworzy zjawisko powszechnej absencji mieszkańców prowincjonalnych regionów kraju w profesjonalnej ofercie kulturalnej. Brak mechanizmów finansowych aktywizujących mieszkańców małych ośrodków, wspierających potencjalną ofertę profesjonalistów obniżają poziom uczestnictwa w kulturze do poziomu pop kultury.
Brak aktywnego udziału w wymianie poglądów spowodował ograniczenie szans na przekazanie informacji o patologiach w realizacji zadań związanych z kulturą w strukturach samorządu gminnego – małych miast. System ten ogranicza możliwości edukacyjne w kulturze. Akcenty przesunięto na zadania opiekuńczo – wolnoczasowe finansowane ze środków przeznaczonych na przeciwdziałanie alkoholizmowi. Środki budżetowe na kulturę w strukturach miasta przekazywane są na organizację imprez rozrywkowych zakupując usługi w agencjach artystycznych.
Czy więc w neoliberalizmie jest możliwa w ogóle – kultura? Prowadzona dyskusja o reformie kultury toczy się tak naprawdę o wysoka stawkę, o kształt naszej demokracji? To w trakcie Kongresu usłyszeliśmy bardzo konkretne i ostre riposty wobec liberalnych pomysłów reformy sfery kultury. Redaktor Jacek Żakowski (Polityka) wytknął wręcz prof. Leszkowi Balcerowiczowi promowanie rozwiązań liberalnych opartych o liberalne projekty drapieżnego kapitalizmu XIX wieku, podczas gdy gospodarka światowa opiera się o zupełnie inne rozwiązania teoretyczne inwestując w kapitał ludzki w rozwój kulturowy mieszkańców. Z perspektywy minionego Kongresu coraz bardziej jestem przekonany do treści opinii wyrażonej przez dziennikarzy zawartej w materiałach prasowych towarzyszących kongresowi: „To nie kultura potrzebuje ćwiczeń z przedsiębiorczości, lecz rynek – rewolucji kulturalnej.”  (Tygodnik Powszechny – Grzegorz Jankowicz)



Włodzimierz Zwierzyna


<<  <  16/143  >  >>

  ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 13:28:42 Copyright ©2003-2006 Stowarzyszenie Kulturalne "prowincja"